Głowa i serce

„Wtedy wszedł do wnętrza także i ów drugi uczeń, który przybył pierwszy do grobu. Ujrzał i uwierzył” (J 20, 8)

Najmłodszy z Apostołów i najukochańszy, a jednocześnie pokorny i pełen szacunku. “Przybył pierwszy do grobu”, ale to Piotr był tym, który wszedł do grobu pierwszy. Miłować Pana Jezusa oznacza także miłować Kościół. Choć św. Jan był tym, którego Pan Jezus tak bardzo miłował, to jednak na pierwszego Papieża wybrał św. Piotra. Tam, gdzie jest prawdziwa miłość, tam też jest i porządek.

Przypomina mi to stare (choć raczej kiepskie) powiedzenie, że mąż jest w rodzinie głową, a kobieta… szyją, która tą głową kręci. Nie ma to powiedzienie nic wspólnego z teologią małżeństwa i rodziny. Przynajmniej w drugiej części. Prawda teologiczna jest taka, że mąż jest głową rodziny, a kobieta sercem. Żadna opozycja, tylko komplementarność. Głowa bez serca to dość kiepski pomysł, ale też i serce bez głowy – podobnie.

Tak wierzy mój Kościół, który kocham. Wszystkie role są potrzebne, wszystkie charyzmaty są potrzebne, każdy jest potrzebny. Każdy!!! W służbie jednemu, świętemu, katolickiemu (powszechnemu) i apostolskiemu Kościołowi.

z serdeczną pamięcią o Was wszystkich

Padre J.

ps. Osobiście lubię ten fragment z jeszcze jednego powodu. Otóż jest to bardzo ważny, biblijny dowód na to, że bieganie jest częścią apostolskiego posługiwania. “Biegli oni obydwaj razem, lecz ów drugi uczeń wyprzedził Piotra i przybył pierwszy…” (J 20, 4).

Zatem kto biega, niech nie przestaje. Potrzebujemy szybkich apostołów. I pamiętajcie: pierwszy na mecie, wcale nie oznacza, że ważniejszy. Bieganie to nie tylko walka o miejsce na mecie; o wiele ważniejsza jest ta o miłość.

ps. 2. Pamiętajcie więc proszę o moim kolejnym starcie: 8 lute go 2014. Mój piąty maraton. Oby zawsze był biegiem o większą miłość. 🙂

 

 

z modlitwą zawsze

 

Padre J.

 

 

Ścieżka umarłych

Pamiętam, jak jeszcze w seminarium duchownym zachwycił nas Tolkien swoją Trylogią. Jak nam się wtedy (do dziś zresztą) wszystko podobało i ile w tym widzieliśmy inspiracji dla siebie i dla swojego życia. Każdy miał swojego bohatera, który go inspirował.
Pamiętam też, że bardzo nas zainspirowała ścieżka umarłych, na którą musiał wkroczyć Aragorn, żeby zdobyć sojuszników. Jak pamiętamy, umarli Ludzie z Gór pokonali korsarzy z Umbaru, sojuszników Saurona, i dopełniwszy przysięgi zostali zwolnieni i mogli zaznać pokoju po śmierci.

Zaczęliśmy wtedy nasze własne “ścieżki umarłych”: jeśli czyjeś życie w łonie mamy było zagrożone, modliliśmy się do dusz czyśćcowych, które znalazły się tam z powodu grzechów w tej dziedzinie, jeśli czyjeś małżeństwo było zagrożone, modliliśmy się do dusz, które znalazły się w czyśćcu z tego właśnie powodu. Wiedzieliśmy to przecież jakoś bardzo wyraźnie, że bardzo możemy liczyć na ich pomoc. Ale też i odwrotnie, wiedzieliśmy, że one sobie pomóc nie mogą i tylko nasza modlitwa skraca ich mękę. To dlatego Kościół w każdej Mszy św. się za nie modli i w Liturgii Godzin mamy każdego dnia modlitwy w ich intencji.

Przypomina się dziś trójka świętych. O. Pio, który całe swoje życie ofiarował za wyzwolenie dusz z czyśćca i prosił, byśmy oczyścili przez nasze modlitwy czyściec. Przypomina się Nowenna do Miłosierdzia Bożego św. Faustyny, dzień ósmy: „Dziś sprowadź mi dusze, które są w więzieniu czyśćcowym i zanurz je w przepaści miłosierdzia mojego, niechaj strumienie Krwi Mojej ochłodzą ich upalenie. Wszystkie te dusze są bardzo przeze mnie umiłowane, odpłacają się Mojej sprawiedliwości, w twojej mocy jest im przynieść ulgę. Bierz ze skarbca Mojego Kościoła wszystkie odpusty i ofiaruj za nie… O, gdybyś znała ich mękę, ustawicznie byś ofiarowała za nie jałmużnę ducha i spłacała ich długi Mojej sprawiedliwości”.

I robię sobie rachunek sumienia, że za mało serca w to wkładałem. Dziś niech będzie zaledwie początkiem większej troski o naszych Przyjaciół, którzy cierpią.

Wasz Padre J

Wszystkich Świętych

Zawsze z niecierpliwością wyczekiwane święto. Dla mnie przygotowywane przez cały miesiąc z Różańcem i Matką Bożą. Bo tak sobie myślę, że kto z Nią blisko trzyma tu na ziemi, ten może ufać, że będzie także w niebie blisko Niej. 

Dziś wspominamy również tych, o których może nawet nikt nie pomyślał, żeby wszcząć ich proces. Ale Pan Bóg ma tu swoje prawa i choć związał się z Kościołem walczącym władzą kluczy, to przecież nie oznacza, że ma sam związane ręce i nie może przyjąć do Kościoła Triumfującego swoich wybranych bez konsultacji ze Stolicą Apostolską. Ona sama ma zresztą tego świadomość, stąd to święto. 🙂

Dziś myślę o tych wszystkich, których poznałem w swoim życiu, a przeszli do wieczności i byli dla mnie wzorem. Jak wielu z pośród nam znanych zasługuje na to miano, nie przez jakieś niezwykłe rzeczy, ale przez swoją miłość nieustannie wkładaną we wszystko, co czynili. Dziś mamy okazję podziękować Panu Bogu, że ciągle nas otacza swoimi świadkami. 

Z modlitwą za Was,

Padre J

Halloween

Jeszcze prawie dwa tygodnie, a już cała Ameryka żyje tym wydarzeniem. Przed wieloma domami już widać dekoracje związane z Halloween. We wszystkich publicznych miejscach jak sklepy i restauracje dominują elementy związane z tym wydarzeniem. Pytani Amerykanie dziwią się, że to jest dziwne. Przecież to coroczna tradycja.

Staram się zachować świeżość spojrzenia.

Przypomina mi się inscenizacja „Dziadów” A. Mickiewicza, cz. II, którą przygotowywaliśmy w szkole średniej. Gusła. Był Guślarz, były wywoływane duchy. Byłem Józiem, tym, co to przypominał, że kto nie zaznał goryczy na ziemi, ten nie zazna słodyczy w niebie.

Dla Amerykanów Halloween jest tak naturalnym elementem roku, że naprawdę trudno o dyskusję. Oczywiście, że wierzą w świętych obcowanie, oczywiście, że jest dzień Wszystkich Świętych. Ale jest też tradycja obchodzenia Halloween. Potwornych masek, kościotrupów, szkaradnych dekoracji…

Co kraj, to obyczaj, mawiamy. Mają swój Halloween, mają swoje Walentynki, święto dziękczynienia, kiedy trzeba zjeść indyka… Może denerwuje nas import? Bezkrytyczny.

My, w Środę Popielcową sypiemy głowy popiołem. Amerykanie znaczą znak krzyża popiołem z oliwą na czole. Tak, że się utrzymuję dość długo. I widać, jak ludzie w pracy, na ulicy mają naznaczone czoło znakiem krzyża.

Ciągle jeszcze z Omaha

Fr. Jay