Modlitwa głębokiej wiary

Kiedyś usłyszałem stwierdzenie, że modlitwa rodzinna jest modlitwą głębokiej wiary. Bowiem trzeba bardzo wierzyć, że to jeszcze jest modlitwa :). Przypomniałem sobie o tym w trakcie obserwacji naszej dziatwy podczas modlitwy wieczornej. Wiele w tej modlitwie ruchu, przemieszczania się, często zajmowania się bardziej najmłodszym Juniorem niż samą modlitwą. Czasem wręcz trochę chaosu. Jak w życiu.

Zetknąłem się też ze stwierdzeniem, że rodzicielstwo stale konfrontuje nas z tym, jak wielki bałagan i nieprzewidywalność jesteśmy w stanie znieść :).

A Bóg przenika wszystko. I nasze bałagany, i chaos w trakcie modlitwy. Nie wiem czy mam prawo, ale tak sobie myślę, że dla Niego ład modlitwy z dziećmi jest sprawą drugorzędną. Głównie cieszy się z tego, że  jednak znajdujemy  czas, który chcemy poświęcić Jemu. I dlatego warto z tego czasu nie rezygnować. Także dlatego, by uczyć dzieci, że modlitwa nie musi mieć miejsca tylko wtedy, gdy cisza i spokój na to pozwala. Dialog z Nim warto prowadzić pośród naszego, czasem tak trudnego i zabieganego życia. Do czego praktykowania bardzo zachęcam.

Michał

okienny alarm

Jezus, znając myśli ich serca, wziął dziecko, postawił je przy sobie i rzekł do nich: ‘Kto przyjmie to dziecko w imię moje, Mnie przyjmuje; a kto Mnie przyjmie, przyjmuje Tego, który Mnie posłał. Kto bowiem jest najmniejszy wśród was wszystkich, ten jest wielki’. (Mt 9,48)

Moja współsiostra jest pielęgniarką w domu dziecka (prowadzonym przez diecezjalny Caritas). Kilka dni temu była w pracy, gdy nagle o godzinie 12.25 (dokładnie!) rozległ się przejmujący dźwięk alarmu. Jednocześnie z panią księgową wybiegły ze swoich zakamarków i pobiegły po klucze. Chwyciły je szybko i zbiegły na dół – do właściwych drzwi. Drżącymi rękami trafiły do zamka, otworzyły drzwi i spojrzały w kierunku małego OKIENKA*.

Tym razem to nie paczka pampersów ani torba z ubrankami dziecinnymi. Ani puszki po piwie (które także potrafią się pojawić podrzucone przez jakichś amatorów nocnej popijawy).

Na przyokiennym przewijaku leżało małe zawiniątko omotane w ręcznik.

– To lalka – stwierdziła pani księgowa.

– Nie. Zobacz… rusza się!

Gdy współsiostra opowiada o znalezieniu małego chłopczyka w oknie życia, ma łzy w oczach. Dziecko od razu trafiło do szpitala, zostało przebadane. Zapewniono chłopcu stosowną opiekę. Rozpoczęły się też właściwe procedury…

Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za rodziców, którzy przyjmą TEGO chłopca.

Dziękujemy Ci, Panie Jezu, za rodziców, którzy przyjęli obce dziecko pod swój dach, którzy z odwagą i miłością zgodzili się na adopcję dziecka. Mimo obaw i niepewności, bez względu na konsekwencje. Przyjęli je na dobre i złe, w zdrowiu i w chorobie… A w nim przyjęli Ciebie.

 s. Nazaria

 * w ciągu czterech lat w tym konkretnym ‘oknie życia’ znalazło schronienie siedmioro dzieci

 

Kapłańskie spotkanie w Wisełce

Ledwo się skończyło szkolenie w Łomiankach, udaliśmy się do Wisełki na spotkanie z gronem kapłanów, którzy pragną zapoznać się dokładniej z naszymi Programami Rozwoju Relacji Małżeńskich, a dokładnie z Programem 1: Ja + Ty = My. 

Kapłani z Diecezji: Opole, Siedlce, Warszawa – Praga, Warszawa, Bydgoszcz, Szczecin i zakonnicy: Werbista, Klaretyn, Franciszkanin. Każdy z nich już doświadczył w swoim posługiwaniu, że nie ma ważniejszej posługi niż posługa rodzinie. Chcą się uczyć i chcą się dzielić. Jesteśmy więc razem od porannej Jutrzni po późne nocne godziny. Praca, modlitwa, rekreacja, chwile refleksji i gromki śmiech, historie dokonań i porażek. Takiego spotkania jeszcze w Wisełce nie było: prezbiterium nie jest w stanie pomieścić wszystkich celebransów, mimo ciasno ustawionych krzeseł. 

Modlitwa tak wielu rodzin modlących się w tej kaplicy przez całe wakacje przenika nas bardzo. Nie wiemy jeszcze, jakie owoce wyda to kapłańskie spotkanie, ale już teraz oddajemy każdą chwilę i trud, zmęczenie Domowników, którzy od czerwca nieustannie posługują i Łomiankowski „desant”, który przybył z pomocą w tej intencji. I Was, kochane rodziny, proszę o wsparcie – otoczcie Waszą modlitwą tych kapłanów, by ich gorliwe kapłańskie serca rozpaliły się jeszcze większą miłością do rodzin, by wyjechali stąd umocnieni i zapaleni do tej pięknej, choć trudnej posługi. 

Z pamięcią serdeczną o Was

ks. Jarosław (3 dni przed maratonem)