Przeprowadzka

Drodzy Czytelnicy,

Niebawem obchody dwóch lat Przystani – i z tej okazji postanowiliśmy się uwolnić od reklam, jakie pod wpisami serwował nam darmowy WordPress. Potrzebna więc była przeprowadzka na serwer Fundacji Pomoc Rodzinie. Wyglądamy zupełnie tak samo, piszemy nadal specjalnie dla Was, za dnia i nocą, na czym jest pod ręką. Zmienia się jedynie adres:

http://blog.fpr.pl/

Nie bylibyśmy w stanie tego ogarnąć sami, z naszą szczupłą wiedzą techniczną. Dziękujemy za pomoc Piotrowi Krajewskiemu, wolontariuszowi i filarowi Fundacji Evangelium Vitae we Wrocławiu, gdzie wraz z żoną zajmują się promocją NaProTechnologii i wielu innych dzieł na rzecz rodziny.

Zostańcie z nami. A właściwie: chodźcie z nami na nową witrynę.

Zespół „Przystani”

P.S. Osoby, które miały subskrypcję wpisów przez e-mail, będą musiały dokonać jej jeszcze raz na przeniesionej stronie. Przepraszamy za utrudnienia.

Reklamy

nowości na Przystani

Drodzy Czytelnicy,

Wraz z podróżą misyjną ks. Jarka przybył nam nowy tryb pisania na Przystani: codziennie możecie czytać jego homilię w języku angielskim (w zakładce EN). Do tej pory publikowane były tam wpisy tłumaczone na język angielski przez Agnieszkę Buczkowską lub przeze mnie, dla Czytelników nieznających polskiego. W tej chwili, niezależnie od tego, co publikujemy na stronie polskiej, ks. Jarek pisze po angielsku swój komentarz do Słowa-z-dnia. Znajdziemy w tych refleksjach to, z czego znaliśmy go na naszej półkuli – poszukiwania dobra, zachęty, zawierzenia, bliskiego odniesienia do życia. Dzielimy się więc tą informacją, by nie pozostawała wiadoma tylko Redakcji.

Nie, żebym była monotematyczna, ale skoro wersji polskiej na ogół nie mamy, chyba że na specjalną prośbę – może to kolejna szansa, by doskonalić znajomość języków obcych. 😉 Tym bardziej, że w Zespole powitaliśmy tłumacza homilii na język hiszpański (ES) – jest nim Roberto Garza Castillon Cantú, wykładowca Universidad Panamericana, który ubogaca nas także swą wielką pogodą ducha i serdecznością.

„Przystań” – od początku zawierzona Matce Bożej przez Basię i Michała, a potem wiele razy przez cały Zespół, doczekała się niedawno swojego zawierzenia także Matce Bożej z Guadalupe. I gdy ks. Jarek po angielsku właśnie Matce Bożej oddaje cały nadchodzący rok, Jej powierzamy nasze pisanie, a przede wszystkim Czytelników, bez których pisanie nie ma sensu.

Dziękujemy za Waszą obecność z nami – w czytaniu, dialogu i modlitwie,

Małgosia w imieniu Zespołu Przystani

czytelnia

Zapraszamy do czytania zaprzyjaźnionego bloga na stronie:

http://ecclesiasta.wordpress.com  .

Jego autorem jest Dariusz Skrętowski, mąż i ojciec piątki dzieci, z wykształcenia historyk, znany w swoim środowisku z prawdziwej pasji przedmiotu. Rodzina Skrętowskich należy do warszawskiego Ogniska Świętej Rodziny.

Nowo powstały blog będzie oscylował wokół wiary, teologii i Pisma Świętego, choć jak zapowiada Autor, zapewne nie uda mu się uniknąć tematów związanych z historią Polski, zwłaszcza najnowszą.

Już czekamy na kolejne wpisy.

Zespół Przystani

szykuj załogę

„Szykuj załogę na wpisy” – taki przyszedł telegraf od Kapitana Przystani, który, jak Czytelnicy zauważyli, od przeszło sześciu tygodni był w podróży. Zmierzyliśmy z dziećmi sznurkiem na globusie i wyszło nam trochę więcej niż pół długości równika w jedną stronę. Więc w obie wychodzi chyba przeszło cały obwód ziemi w jej najszerszym miejscu.

W sutannie przez świat

Mimo że na blogu po prostu codziennie pojawiały się doniesienia, kulisy tego dziennika podróży nie były wcale tak przewidywalne jak ruch jednostajny w fizyce. Więc były wpisy wystukiwane na klawiaturze z oczami na zapałkach po całym dniu pracy i wrażeń, na sytego lub o pustym żołądku, bo nie było kiedy zjeść; pisane z kuchennej podłogi gdzieś u litościwej zaprzyjaźnionej rodziny w gościach, bo zatrzasnęły się drzwi od tymczasowego oficjalnego lokum; i przez internet łapany jedynie przelotem, nie mamy pojęcia, gdzie. A przecież gdyby nie ta ekwilibrystyka, nie towarzyszylibyśmy Znajomemu Księdzu z Polski w jego niecodziennej eskapadzie.

Pełni wrażeń trochę nie wiemy, co począć. Nie mamy przygód do opisywania poza spektakularnym na przykład spóźnieniem na śniadanie w przedszkolu. I skąd weźmiemy ciekawe widoki i obrazki? Dosia musi na parę dni do szpitala. Basia z małym Juniorem nie wie, w co ręce włożyć. Jej Mąż, Michał, wykonuje zapierające dech w piersiach ewolucje miedzy pracą, domem i pro publico bono.

Ale się zwołujemy. Dobry marynarz nie negocjuje, lecz odpowiada „Aye, aye, Sir*.” 😉 Przecież jakoś to będzie. A Ksiądz Kapitan pomoże nam wszystkim pisaniem „teraz z Kraju” szukać pasjonujących przygód w codzienności.

M z Załogą. All hands aboard!!!*

pisał

*mar. tak jest, zrozumiałem.

** wszyscy na pokład, cała naprzód

PS. Dziękujemy Rafałowi, Mężowi Agnieszki, z którą tłumaczymy blog na angielski, za podrzucenie tytułu serii: „W sutannie przez świat”. 🙂

od nowa

Późnym wieczorem Redaktorka Naczelna „Przystani” przysyła mi sms-a przypominającego, że dzisiaj jest moja kolej na wpis 😉

Sytuacja wypisz – wymaluj jak ta, o której wczoraj pisał Kapitan: „że w ostatniej chwili przed zaśnięciem trzeba jeszcze usiąść do komputera, bo przecież jutro ktoś otworzy kompa, żeby przeczytać, co tam się wydarzyło od wczoraj na Przystani.”

I rzeczywiście – jesteś, Drogi Czytelniku! I bardzo się z tego cieszę, choć odczuwam dziś lekką tremę, bo chciałabym, abyś przystając tu, poczuł się bezpiecznie.

I chyba najlepiej będzie, gdy to nie ja będę pięknie opowiadała, a oddam głos Słowu Bożemu, które przypomina, że dzisiaj też można zacząć od nowa, bo:

„Pan, Bóg nasz, zaś jest miłosierny i okazuje łaskawość, mimo że zbuntowaliśmy się przeciw Niemu i nie słuchaliśmy głosu Pana, Boga naszego, by postępować według Jego wskazań, które nam dał przez swoje sługi, proroków.” (Dn 9, 9-10)

Dorota

Kochani Czytelnicy,

to rzeczywiście niezwykłe. Minął rok. Dla mnie (i całego naszego Zespołu) był to czas odwiedzania Was i Waszych Domów czy też miejsc pracy przez okno komputera. Chcieliśmy przez to małe okienko – chyba, że macie porządny ekran 😉 – pokazać Wam nasz świat. Taki sam jak Wasz, z tymi samymi wyzwaniami, okolicznościami, zmaganiami… Pełen niesamowitych spotkań, doświadczeń, radości, zwycięstw nad własną słabością. Chcieliśmy Was zainspirować czasem do spojrzenia z innej perspektywy, albo w trochę cieplejszych kolorach, a czasem do trudnego dobra.

A ja osobiście chciałbym Wam podziękować za umożliwienie mi doświadczenia czegoś zupełnie nowego w moim życiu – współpisania bloga. Do tej pory pisałem tylko artykuły, jedną książkę (kilka zacząłem), napisałem kilka tysięcy maili i na drugie tyle odpowiedziałem (albo planowałem odpowiedzieć, ale jeszcze nie zdążyłem). Wydawało mi się, że jest to forma poza moimi umiejętnościami… A jednak, dzięki życzliwej pracy nade mną naszej Redakcyjnej Opiekunki Gosi, dzięki Waszym ogromnie serdecznym komentarzom, pokonałem wszelkie opory i mogłem Was odwiedzać także i w takiej formie.

Chciałbym nam życzyć w dniu dzisiejszym 100 lat, choć pewnie nasz Zespół do tej pory już się kilka razy odmłodzi. Ale póki co, póki dzieci naszych Redaktorów nie przejmą pałeczki, chcemy bardzo być z Wami. Nawet jeśli to oznacza, że w ostatniej chwili przed zaśnięciem trzeba jeszcze usiąść do komputera, bo przecież jutro ktoś otworzy kompa, żeby przeczytać, co tam się wydarzyło od wczoraj na Przystani.

Do usłyszenia jutro

Captain Jay

Już rok z Wami!

Ciekawe, kto z Czytelników pamięta ten wpis.

Ukazał się dokładnie rok temu, 23 lutego 2012. Przyleciał od Księdza Jarka do placówki terenowej Redakcji w takiej postaci:

zdjęcieDlaczego na serwetce? Ano bo od początku nie mieliśmy złudzeń, czym jest blog. Blog w literaturze nie zajmuje zaszczytnych miejsc, pisze się go przy okazji i przy pomocy tego, co pod ręką. Za to jest blisko człowieka i codzienności. Ale pozwala też na prostotę mówienia i daje tej rozmowie kameralny, często bardzo osobisty charakter.

Co dzień sprawdzamy, czy pisanie jest „blisko człowieka”. Przez 376 wpisów, co do tej pory się ukazały. Oczywiście marzymy, żeby było coraz lepiej, żeby Czytelnik, jeśli przychodzi na Przystań smutny, wychodził uśmiechnięty. Jeśli zagląda znudzony, by wychodził zainspirowany.

Dziękujemy Wam, że przez ten rok byliście z nami. Mimo że z zacięciem piszemy bloga, a blog przy okazji mocno pisze nas, bez Czytelników zajęcie to nie miałoby większego sensu. Dajcie nam znać, co możemy lepiej. A jeśli chcecie podzielić się dobrym słowem, ślijcie teksty na adres Drogiej Redakcji.

M w imieniu Załogi Przystani 🙂