„wiem, nie jestem dzieckiem”

Mówiłaś: wiem, nie jestem dzieckiem.
Wiem, co jest dobre w moim życiu, a co nie.
I dopadł Cię przeklęty ogień,
I ciągle pali, ciągle pali, niszczy Cię.

Mówiłaś: Bóg jest gdzieś daleko,
Na pewno nie wie, co w mym życiu dzieje się.
Nie chciałaś wierzyć mi, że tamtej nocy,
Właśnie dla Ciebie Boży Syn narodził się.

I wciąż Cię kocha, kocha, kocha, kocha
Nieprzytomnie.
I wciąż Cię kocha, kocha, kocha, kocha
Tak, jak nikt.*

Próbuje się nam wmówić, że „dorosłość” i „realizm” znaczy tyle, co samowystarczalność i racjonalizm. „Nie bądź dzieckiem. „Weź sprawy w swoje ręce.” Tymczasem Narodzony w stajence jako dziecko ochrania w nas właśnie to, co dziecięce: co kruche, otwarte na pomoc w zewnątrz, na opiekę kogoś silniejszego i Jego prowadzenie. Więcej nawet: bez tej opieki dziecko nie przetrwa, nie poradzi sobie, jest całkowicie bezbronne. Więc „realizm” oznacza jak najbardziej otwarcie się na obecność Kogoś mądrzejszego w naszym życiu, kto wie, co jest dla nas dobre, lepsze i najlepsze. I kocha nieprzytomnie.

W Karmelu Dzieciątka Jezus jest taka tradycja w dzisiejsze trudne Święto Młodzianków: na jeden dzień przełożonymi Zgromadzenia w każdym Domu zostają najmłodsi powołaniem (wybierani w demokratycznych i tajnych wyborach 🙂 ). Może dziś warto poobserwować nasze dzieci, może warto odkopać w sobie i pokazać Panu Bogu to, co jest w nas dziecięce, proste, ufne i potrzebujące – i temu oddać władzę. I prosić, by On sam w nas odbudował to, co światowy „realizm” odbiera i niszczy, wmawiając, że jesteśmy zdani tylko na siebie. Niech On da nam wołać do Niego tak, jak przyszedł nas uczyć Jego Syn.

M

*Piosenka o miłości, 40 synów i 30 wnuków jeżdżących na 70 oślętach (zespół pochodzi z Wrocławia, a jakże 😉 ). Do posłuchania TU.

Reklamy

gdybym był bogaczem

Gdybym był bogaczem
wciągnąłbyś mnie do nieba
przez igielne ucho
Gdybym stracił wiarę
zrobisz więcej niż trzeba
bym znów zaufał
Któryś był, któryś jest, i przychodzisz
Który chcesz, bym z Tobą szedł po wodzie

Twoja miłość mury rozsadza
Twoja wielkość góry zawstydza
Twoja siła przejmuje drżeniem
całe stworzenie
Twoja miłość mnie zwyciężyła
Twoja wielkość mą małość skrywa
Twoja siła w największym lęku
jest wybawieniem

Gdybym czasu nie miał
Aby przyjść na spotkanie
Stałbyś w ukryciu
Gdyby było trzeba
by mnie znowu ratować
Oddałbyś życie

Jadę autem i dopada mnie ten tekst i ta muzyka jak huragan. Z zaprzyjaźnionego wrocławskiego Radia Rodzina. Żadne tam pobożne plumkanie, bo z jakością wszelakich produkcji różnie to bywa. I przebiega mi przez myśl, ja to muszę „mieć”, złapać w ręce, usłyszeć jeszcze wiele razy, bo przed chwilą stało się coś ważnego i mogłam nie wszystko zapamiętać. Spiker mówi, że można napisać sms-a i wygrać płytę. Akurat z dziećmi zajeżdżamy po ciemku pod dom, późno, parkuję i piszę, piszę w próżnię, bo przecież w życiu to nie tak łatwo. 

10 minut później dzwoni telefon i Radio mówi, że płyta jest moja.

Dobrego startu w nowy tydzień w Kraju i za granicą,

M

* Kanaan „Gdybym był bogaczem”. Tekstu z muzyką można posłuchać TU.


dziś także

Czy wolno w szabat dobrze czynić, czy źle, życie ocalić czy zniszczyć? (Łk 6,9)

Przychodzę, żeby ocalać.

Ocalać wszelkie dobro w Twoim życiu. Ocalać Cię Moją miłością przed niewiarą i zniechęceniem. Obronić Cię przed sobą samym. Przed oskarżeniem i wyrokiem skazującym. Przed zawróceniem z drogi w obliczu przeciwności.

Bo tam, gdzie widzisz zaprzepaszczone szanse, Ja daję wzrost i obracam ku dobremu.

Dziś też obudziłem Cię światłem poranka, żeby ocalać. Ciebie. I innych z Twoją pomocą.

Jezus

wyjątkowy dzień

Wszyscy mamy jakieś marzenia, nie o wszystkich potrafimy nawet opowiadać, z pewnością nie wszędzie i nie każdemu, ale dopiero niezwykłym jest usłyszeć, gdy o swoich marzeniach mówi Pan Jezus.

Dzisiejsze Święto Miłosierdzia Bożego, ustanowione dla całego Kościoła przez bł. Jana Pawła II w 2000 r., jest wyrazem spełnienia części tych marzeń, powierzonych św. Faustynie Kowalskiej. Nie sposób o nich nie napisać:

Pragnę, ażeby pierwsza niedziela po Wielkanocy była świętem Miłosierdzia (Dz. 299). Pragnę, aby święto Miłosierdzia, było ucieczką i schronieniem dla wszystkich dusz, a szczególnie dla biednych grzeszników. W dniu tym otwarte są wnętrzności miłosierdzia Mego, wylewam całe morze łask na dusze, które się zbliżą do źródła  miłosierdzia  Mojego.  Która dusza  przystąpi  do  spowiedzi i Komunii świętej, dostąpi zupełnego odpuszczenia win i kar. W dniu tym otwarte są wszystkie upusty Boże, przez które płyną łaski (Dz. 699).

I nie sposób nie pamiętać o tak usilnych zabiegach Pana Jezusa, o Jego dialogach z Siostrą Faustyną o tym, jak bardzo czuje się niezrozumiany i jak cierpi z powodu braku zaufania do Niego. Prosił – i nadal prosi, by rozpoznawać w Nim samą miłość i miłosierdzie. Ten, który zna głębiny naszych serc i może w nich „uczynić nieskończenie więcej, niż prosimy czy rozumiemy” (Ef 3,20), potrzebuje naszego „tak” wyrażonego prostym: „ufam Tobie”.

Jezu, ufam Tobie

M

gdybyś jeszcze nie wiedział

W końcu ukazał się samym Jedenastu, gdy siedzieli za stołem, i wyrzucał im brak wiary i upór, że nie wierzyli tym, którzy widzieli Go zmartwychwstałego.

Mt 14.14

Przychodzisz do Mnie, ale tak często nie spodziewasz się niczego dobrego.

Myślisz, że Cię nie przyjmę, że się nie zainteresuję.

Nabyłem Cię Moją krwią. Czy to za mało, byś wierzył, jaki jesteś drogi?

Domyślasz się, że prowadzę szczegółowy rejestr Twoich win i upadków.

Czy nie powiedziałem Ci, że liczę włosy na Twojej głowie? Nie przestaję nigdy wierzyć w Ciebie i daję Ci siłę do zaczynania od nowa.

Podejrzewasz, że mam w zanadrzu plan na Twoje życie, który odbierze Ci wszelką radość.

A przecież powiedziałem Pawłowi, żeby Ci wyjaśnił, że „ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani serce człowieka nie zdołało pojąć, jak wielkie rzeczy Pan Bóg przygotował dla tych, którzy Go miłują”.

Jesteś Moją tęsknotą.

Daj Mi radość Twojej wiary we Mnie.

Jezus

jak u swoich

„Bądź ze Mną bardzo prosta. Co czyni się na dzień dobry i na dobranoc w rodzinie? Wymienia się serdeczny pocałunek i jest to całkiem naturalne. A czasem, w ciągu dnia, na skutek jakiegoś słowa lub otrzymanego podarunku, wymienia się spojrzenia… Patrzymy wzajemnie na siebie z miłością, ogarnia nas czułość. Jakże to jest miłe i krzepiące…O, gdyby mi pozwolono czuć się choć trochę członkiem rodziny…” (Gabriela Bossis, On i ja, Michalineum 2007, t. I , s. 182)

Tak bardzo bym chciała, by Jezus czuł się w naszej rodzinie jak u swoich. By nie zbrakło Mu  uwagi, serdeczności, miłych gestów i słów. By u nas mógł odpocząć.

Poprzez sakrament małżeństwa Jezus stał się pełnoprawnym członkiem naszej rodziny. Czy jest Mu z nami dobrze?

Basia

Przeciw niepokojom i zmartwieniom

„Dlaczego zamartwiacie się i niepokoicie? Zostawcie Mi troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę powiadam wam, że każdy akt prawdziwego, ślepego i całkowitego oddania się Mnie rozwiązuje trudne sytuacje. (…)

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie, patrzy na Mnie mówiąc: „TROSZCZ SIĘ TY”, zamyka oczy i uspokaja się! (…)

Oddajcie się Mnie, uwierzcie w Moją dobroć, a przysięgam wam na Moją Miłość, że kiedy z takim zamiłowanie mówicie: „Troszcz się Ty”, Ja w pełni się zatroszczę, pocieszę was, wyzwolę i poprowadzę. A gdy zmuszony jestem poprowadzić was drogą odmienną od tej, jaką widzielibyście dla siebie, wówczas pouczam was, noszę w moich ramionach, bo nie istnieje skuteczniejsze lekarstwo nad interwencję Moją Miłością”.*

Pomaga – przed porodem…i nie tylko!

z wdzięcznością za Waszą modlitwę

Basia

* pełny akt oddania się przeciw niepokojom i zmartwieniom można znaleźć pod adresem: http://odnowawduchu.net/Slowo-Boze/Akt%20oddania.pdf