Ks. Darek

Kiedy ostatnie rodziny opuściły Łomianki, mogliśmy w swoim wisełkowo-łomiankowskim gronie spotkać się i opowiedzieć sobie na spokojnie, jak wiele łask było nam dane doświadczyć w czasie tegorocznych rekolekcji w Wisełce. Dużo czasu dla każdego, kto się dzielił. I wiele radości z bycia ze sobą wreszcie (prawie) całą Wspólnotą. Prawie, bo ktoś musiał zostać w Wisełce (nasza Ewa), zaś ks. Darek, osłabiony tym intensywnym czasem, był z nami w Domu, ale przez głośnik i w odosobnieniu.

Potem to odosobnienie okazało się jeszcze większym, gdy trzeba było udać się do szpitala na oddział ratunkowy, bo organizm się zbuntował i odmówił funkcjonowania. Tam próbowano ulżyć cierpieniom i przygotowywano ks. Darka do koniecznej operacji. Odkładanej przez całą noc i wczorajszy dzień, bo nie było łóżka na chirurgii. SOR jest trudnym miejscem do dochodzenia do siebie. Tam się jest jeszcze bardziej samotnym.

W Domu, w kaplicy Ikony, przed wystawionym Najświętszym Sakramentem przez całą noc i cały dzień trwał ktoś z nas na modlitwie, żeby uprosić ks. Darkowi siły i tak konieczne zdrowie.

Wspierajmy go z całego serca i dziś.

ks. Jarosław

Reklamy

Home, sweet home

Po raz pierwszy od dłuuuższego czasu jestem cały czas w Domu. Żadnych wyjazdów do Ognisk (poza wyjazdem w piątek do Poznania, żeby odebrać samochód), żadnych wielkich spraw… Nacieszyć się miejscem, które określa się jako swoje. Moje łóżko, moje biurko, moje krzesło i stoliczek, który stoi przy łóżku. Drobiazgi przecież, a pozwalają się poczuć tak bardzo u siebie. Podobnie też i z kaplicą, gdzie się tyle lat spotykamy na modlitwę. Jak wszystko to pozwala szybko wrócić do siebie.

Wielu spośród nas zaczyna wracać w tym czasie do swoich domów po wakacyjnych podróżach, odwiedzinach u dziadków czy rodziny, po rekolekcjach w Wisełce czy wyprawie na kajaki. Prawie wszyscy mamy miejsce, które nazywamy domem, gdzie jesteśmy u siebie.

A wszystko to jest zaledwie przedsmakiem tego Domu, w którym nas chce mieć Pan Jezus; miejsce, które poszedł nam przygotować.

Dziś modlę się szczególnie za tych, którzy mogą dom utracić, lub do niego ciągle nie mogą się wprowadzić, bo jeszcze niegotowy, za tych, co się o niego modlą, bo żyją jakby w prowizorce przed prawdziwym zamieszkaniem. Niech Święta Rodzina, która miała swój dom, pomoże.

Z pamięcią

ks. Jarosław

Wszędzie dobrze, ale…

To zawsze najpiękniejsze miejsce. Tu się jest do końca u siebie, nawet jeśli mamy łatwość czuć się wszędzie dobrze, prawie jak u siebie ;-). Niektórym to całkiem, całkiem wychodzi. Nic jednak nie zastąpi domu. I jak cudownie jest wejść w ten sam codzienny rytm obowiązków, zajęć, spotkań i naszych domowych rytuałów.

W tym sensie wyjazdy dobrze nam robią, bo wprowadzając przerwę, czy nawet wybijając nas z codzienności, powodują, że się do niej wraca z nową energią i nowym entuzjazmem.

Podczas tego wyjazdu niestety zarzuciłem troskę o kondycję fizyczną. Trochę żal tych „zmarnowanych” dni, ale teraz tym radośniej wracam do systematycznych treningów.

Jeśli zaś udało mi się choć na chwilę Was zabrać w te krainy za górami i za lasami… to teraz możemy razem wrócić w nasze rytuały z jeszcze większym zaangażowaniem.

Zawsze z serdeczną pamięcią o Was,

już z powrotem – ks. Jarosław

bogaci we wszystko

Córka jest w drużynie piłki nożnej dziewcząt z koleżanką, która nie ma jednej ręki. Dziewczynka świetnie sobie radzi. Fantastycznie gra. Wszystkie wyglądają razem na najszczęśliwszych ludzi na świecie. Patrzę na fragment treningu.

Wydaje się nam nieraz, że to, czego nie mamy, nie dostaliśmy, albo nam zabrano, to nasze przekleństwo. „W domu była straszna bieda, nie stać nas było na nic”, „ojciec nigdy za mną nie rozmawiał”, „byłem najniższy w klasie”, albo „zostałam wykorzystana.” A jednak braki bywają wielkim motorem napędowym. „Nie miałem wielu rzeczy, ale sam nauczyłem się hiszpańskiego”. „Dużo rozmawiam z synem, żeby miał lepsze wspomnienia niż ja”. „Byłem niski, ale najszybciej biegałem”. „Nigdy nie potraktuję drugiego człowieka przedmiotowo”.

To tylko przykłady. Jesteś tym, kim jesteś, dzięki temu, co Ci dano. Ale Twoja wyjątkowość i piękno to także skutek wszystkiego, czego zabrakło. A ile jeszcze bogactwa – tak, właśnie w folderze „porażka” i „cierpienie” – do uzdrowienia, przemiany i wykorzystania jako Twój największy talent, osobisty dar.

M

Dom

Miejsce niezwykłe.

Tak wiele ich odwiedziłem w ciągu tych wszystkich lat posługi. Są tak różne. Od kilkunastu do kilkuset metrów. Pamiętam to maleńkie mieszkanko, gdzie na wannie rozkładano kuchnię, którą zwijano na czas kąpieli synka, a potem wieczornej toalety rodziców. Pamiętam te malutkie, gdzie tylko dzięki łóżkom piętrowym mogły się zmieścić wszystkie dzieci i rodzice. Te różne domki i domy, gdzie było już miejsce na pokoik czy pokój dla każdego. Dzisiaj one wszystkie otwierają się na niezwykłego Gościa. I tak sobie myślę, że skoro dla zwykłego księdza otwierały się tak pięknie, to co dopiero dla Niego.
Dziś chciałbym jakoś specjalnie podziękować Wam wszystkim, którzy mnie gościliście tak cudownie i wyjątkowo i uprosić Dzieciątko, by odwiedzając Wasze Domy wniosło tam jeszcze więcej łaski i miłości, by promieniowała na wszystkich dookoła. Dziękuję.

xj