Żłóbek i Dzieciątko

Mocno się zdziwiłem, kiedy zobaczyłem w mojej parafii już w trzecim tygodniu Adwentu, cały przód prezbiterium zamieniony w żłóbek.

IMG_0178

Potem się okazało, że to nie tylko w mojej parafii, ale generalnie wszędzie w kaplicach i domach ustawia się żłóbki jeszcze w Adwencie. Brakuje tylko figurki Dzieciątka Jezus. 

Początkowo mnie to bardzo dziwiło. Przecież Adwent to nie Boże Narodzenie. Potem jednak sobie pomyślałem, że to przecież kieruje uwagę na Boże Narodzenie, więc generalnie spełnia swoje zadanie. Adwent jest czasem przygotowania, oczekiwania, więc może dobrze jest uzmysłowić sobie na co oczekujemy.

Gdy poznałem obyczaj Las Posadas, zrozumiałem, że to jest element całego przygotowania do Bożego Narodzenia. Skoro Rodzina Święta jest już w drodze, żeby dotrzeć na czas do Betlejem, to Żłóbek też jest na miejscu. 

Cały czas zaś towarzyszy nam w moim kościele Dzieciątko Jezus – i Jego ołtarzyk. Każdy filar i każda ściana ma swoich świętych. To także oczywiście miejsce modlitwy. Do jednych przynosi się świece, do drugich wstążki z intencjami, tam zostawia się kartki, a gdzie indziej zdjęcia polecanych modlitwie. Do Dzieciątka Jezus także trafiają wota. Dziecięce zabawki: dwa samochody, słodycze, maskotka, piłka i zabawkowy łuk na piłki zamiast strzał. Dar serca. Żeby podkreślić ważność intencji, złożyć dar z czegoś, co dla mnie cenne.

Jak wchodzę do kościoła i patrzę na ten ołtarzyk zadaję sobie pytanie, co dziś przyniosłem Panu Jezusowi? 

IMG_0183

Z serdeczną modlitwą i błogosławieństwem na przygotowania do Świąt, 

Padre J. 

Wybór

Całkowicie przez przypadek i bez celu wszedłem do małego sklepiku z pamiątkami. Ładnie, miło, mnogość towaru. Ogólnie wrażenie pozytywne. W szczególe? Wśród różnych kubków, kubeczków, figurek, także takie, według których jedynym sposobem świętowania uroczystości jest chyba „zalanie” radości alkoholem. Różne ładne, nawet pobożne życzenia, ale są i takie, z których wnioskuję, że największym wrogiem męża jest … żona. Można nabyć pięknego anioła lub piersi na drucikach (wersja męska stoi obok).

Tak sobie myślę, niby o’key. Do niczego nie namawiamy. Kup co tobie odpowiada. Przecież świat to też taka wielka półka jak w markecie. Wybieraj jak chcesz żyć i pozwól innym wybierać.

Ta swoboda wyboru przeniosła mi się automatycznie na nadchodzące święta i zastanowiłem się adwentowo – na co czekam? Na jaką „wersję” świąt?  Na wreszcie trochę dni wolnych od pracy? Może na miłą rodzinną atmosferę okraszoną ofiarowywaniem prezentów? Albo na kolejne święto kościelne przyozdobione pójściem na mszę św., może nawet i spowiedzią, lecz po którym moje życie będzie wyglądać jak poprzednio? Na Boże Narodzenie?

Śpieszę odpowiedzieć Czytelnikowi, że ja „nie czekam na Boże Narodzenie”. Ono się już dokonało. I zmieniło całkowicie bieg historii. Zmieniło także i moje życie. W te kolejne dla mnie święta pragnę jeszcze raz się nad tym faktem zatrzymać. Odświeżyć świadomość tego, co narodziny Chrystusa wniosły i wnoszą w moje życie. Odnaleźć kolejne cząstki mego życia, których jeszcze nie oddałem Zbawicielowi świata. I tak po prostu zadumać się nad tym, że do takiej bliskości z Bogiem, jakiej doświadczyli choćby pastuszkowie, czy mędrcy jest mi jeszcze bardzo daleko. A Ty na jakie święta czekasz?

Michał

 

Piñates

To część Adwentu dla dzieci. Piñates to wiszące jakby gwiazdy. Powinny mieć siedem ramion, ze względu na to, że są obrazem siedmiu grzechów głównych. Wnętrze jest wypełnione tradycyjnie owocami.

pin2

IMG_0185IMG_0186

Zwykle są bardzo kolorowe, bo takim jawi się grzech, który kusi swoim pozornym pięknem. Gdy się go zniszczy, dopiero wtedy pojawiają się owoce łaski. Dopóki grzech nie zostanie zniszczony, dopóty nie możemy korzystać z owoców Zbawienia. Piñates wiesza się na linie, którą operuje się tak, żeby utrudnić zniszczenie piñates. Dzieci ustawiają się w kolejce i otrzymują kij, którym uderzają pińates. Towarzyszy temu śpiew, który wyraża mniej więcej taką treść (licentia poetica własna): „uderzaj, uderzaj, uderzaj, bądź precyzyjny, bo jak utracisz skupienie, utracisz drogę, którą masz podążać. Jeden, dwa, trzy, koniec twojej kolejki”.

 

pin3Każde naruszenie nagradzane jest oklaskami, a gdy tylko uda się zniszczyć piñates, wysypują się owoce, do zbierania których wszyscy się rzucają.

 

pin1Nie wiem, jak to wygląda w innych miejscach, u nas przygotowane były trzy. Wystarczyło prawie dla wszystkich dzieci.

Na zakończenie na wszystkich czekał gorący napój z owoców i kawałkami trzciny cukrowej do ssania. Potem jeszcze były tacos. I rozmowy, rozmowy, rozmowy. Przez całą nowennę zbierają się parafianie z dziećmi, by walczyć z grzechem. Ciekawy pomysł.

Pozdrawiając najserdeczniej – i zawsze z modlitwą,

Padre J.

Las Posadas

Tradycja Meksyku i  Gwatemali. Podobno ma już 400 lat. Tak się tu przyjęła, że jest to tradycją nie tylko katolicką, ale i stała się nią dla protestantów.

Trochę przypomina naszych kolędników, tylko że tu wszystko zaczyna się 16 grudnia i trwa do 24 grudnia. Dziewięciodniowa nowenna, dla upamiętnienia 9 miesięcy oczekiwania przez Matkę Najświętszą narodzin Syna Bożego.

Każdego dnia w godzinach wieczornych, w naszej Parafii po Mszy św. o 19, spotykają się licznie parafianie, by przy zapalonych świecach noszonych w lampionach ruszyć z procesją. Śpiewane wezwania mówią o poszukiwaniu przez Rodzinę Świętą miejsca na urodziny Pana Jezusa. Spotykają się z odmową, by wreszcie znaleźć miejsce na narodziny. Gospodarze zapraszają Maryję i Józefa do siebie, gdzie udają się wszyscy by oddać cześć Narodzonemu, zwykle przy żłóbku. Tradycyjnie odmawia się wtedy Różaniec św. lub śpiewa litanię. U nas to jest litania.

Towarzyszy temu muzyka, dzieci się przebierają w orszak anielski i pasterski, podobnie przebrani są Matka Najświętsza i św. Józef. Na zakończenie śpiewa się kolędy. Kościół jest pełen. Wszystko to jest poprzedzone katechezą i jest adwentowym oczekiwaniem na przyjście Pana.

Na zakończenie przechodzi się na część zwaną Piñatas. Ale o tym następnym razem.

Z serdeczną modlitwą tak już blisko do Świąt,

Padre J.

las-posadasZródło zdjęcia: TU [przyp.red.]

 

tajmnica Wcielenia

Bardzo lubię dzisiejszy ewangeliczny fragment… Będąc w Ain Karim kilka lat temu koniecznie chciałam zrobić zdjęcie niezwykle poruszającej rzeźby przedstawiającej spotkanie obu Kobiet. Mogę na nią wciąż patrzeć i wyobrażać sobie tę chwilę:

030720101093(1)

Maryja wchodzi do domu Elżbiety i ją pozdrawia. Głos Matki Bożej sprawia, że w łonie Elżbiety ‘podskoczyło z radości dziecko’ /por. Łk 2,44/. W taki sposób – radością i podskokami (lubię sobie wyobrażać, że na pewno uśmiechał się wtedy) – reaguje mały Jan, który w niezrozumiały dla człowieka sposób pojął fenomenalną prawdę o Wcieleniu – tym Momencie, w którym Bóg tak radykalnie inny – tak głęboko zjednoczył się z człowiekiem. Zadziwiam się tą Janową wrażliwością na obecność Boga w człowieku, jego spostrzegawczością, jego wyczuleniem.

I przypomina mi się zasłyszana niedawno konferencja, której Wcielenie było wiodącym tematem. Wydawało mi się, że to temat, który już mnie niczym nie zaskoczy. A jednak zaskoczył… dlatego pozwolę sobie streścić główną myśl, którą kapłan w niej przekazał.

„Mimo nieskończonej przepaści między Bogiem a człowiekiem – we Wcieleniu doszło do głębokiego połączenia Wcielając się w Człowieka, Bóg przyjął każdego człowieka z całą jego naturą, z całą jego grzesznością. Stając się Człowiekiem Chrystus sprawił, że w Jego Człowieczeństwie jesteśmy obecni wszyscy: i ty, i ja, i każdy człowiek. To głębokie połączenie rodzi konsekwencje etyczne i społeczne. W człowieku obok mnie żyjącym mieszka Chrystus – Bóg. I to właśnie dlatego ten człowiek godny jest najwyższego szacunku i miłości”.Boga z człowiekiem.

Niech ten nadchodzący świąteczny czas pobudza nas do coraz większej wrażliwości i wyczulenia na obecność Boga w drugim człowieku.

s. Nazaria

Łapacz Dobra *

„Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać”.  (Sdz 13,24-25)

W czasie Adwentu szczególnie prosimy, by Pan oddziaływał na nasze serca, by nas przemieniał.  By uczył nas swojego spojrzenia, spojrzenia miłości. Tak bardzo tego potrzebujemy, gdy na zewnątrz  coraz zimniej i ciemniej, gdy piętrzą się kłopoty i trudności, gdy „niedoczas” i pośpiech się wkrada.

W tym roku szczególnie w naszej rodzinie chcemy  w czasie Adwentu (i nie tylko) zauważać  i doceniać dobro w nas.  „Ogrzewać  się” nim. Starać się patrzeć  na siebie nawzajem  mając na pierwszym planie dobro. W tym celu założyliśmy gruby zeszyt o nazwie „Łapacz Dobra”, w którym wpisujemy to, co dobrego zauważyliśmy w członkach rodziny.  Może to być jakieś dobre zachowanie, słowa, coś, co sprawiło innym radość, przyniosło pomoc.  „Złapane” dobro chcemy odczytać  po wigilijnej kolacji  i podarować  Panu Jezusowi, jeszcze zanim nawzajem obdarujemy się prezentami.

Nie zawsze łapanie dobra  jest łatwe.  Mamy różne dni.  Czasem wpisy w zeszycie powstają jakby na przekór złu, które głośno krzyczy i bardzo chce się wysunąć na pierwszy plan.

Pomóż nam Panie zawsze szukać dobra. Tak bardzo potrzebujemy Twojej w tym pomocy. Niech Twój Duch oddziałuje na nas. Duch,  który zawsze ma upodobanie w dobru i niestrudzenie chce je w nas zauważać, odnawiać i wzmacniać.

Basia

* Serdecznie dziękuję Karolinie ze Wspólnoty Świętej Rodziny za pomysł założenia takiego zeszytu oraz Kasi ze Skrzydlatego Domku za fantastyczną nazwę przedsięwzięcia 🙂

czekam na Ciebie

Przypomniała mi się taka tradycja. Na szczęście jeszcze w Adwencie, na szczęście jeszcze jest chwila. Tradycja Karmelu Dzieciątka Jezus. Że się spędza dzień lub nawet kilka czekając z Maryją, ale z pomocą pewnego rekwizytu, który czekanie unaocznia. Figurka Dzieciątka, w koszyczku, ale za woalką, bo przecież jeszcze po tamtej stronie brzucha swojej Mamy.

IMG_8501

Każdy członek rodziny będzie miał u siebie w pokoju. Pokój trzeba więc nieco ogarnąć, by było gdzie podziać. Wieczorem gasimy wszystkie światła i ruszamy w maleńkiej procesji przez nasze M. Skakanka niesie świeczkę, bo starsza, Grzybek koszyczek, a ja staram się nie martwić, że huśta nim z namaszczeniem tak, iż grozi „przedwczesnym rozwiązaniem”. My, rodzice, z tyłu. Idziemy zanieść, gdzie trzeba. Śpiewając nasze: „Czekam na Ciebie, Jezu mój mały, ciche błagania ku Niebu ślę…”

Póki co – koszyczek u mnie w domowym biurze. Matka Boża czekająca pomoże, żeby z pracą zdążyć na spokojne przygotowania do Świąt. Ale już dziś wieczorem zaniesiemy ze światełkiem do córki. Jeszcze przecież kilka dni zostało do podziału czekania dla wszystkich…

M

tyle masz, ile dasz

„Kiedy schodzili z góry, uczniowie zapytali Jezusa…” (Mt 17,10)

Schodzili z tej góry, na której nastąpiło Przemienienie. Uczniowie zobaczyli tam Jezusa w blasku Boskiej chwały. Ujrzeli więcej niż inni. I zaczęli Go pytać, a On im odpowiadał i wtedy zrozumieli.

Chodzenie po górach wymaga odrobiny wysiłku, ale wtedy też jest trochę czasu na rozmowę, na poznanie, na przyjaźń.

To niekoniecznie musi być najwyższa góra. Ważniejsze jest raczej podjęcie decyzji, aby na nią wejść. I to nie samemu, lecz z Nim, aby mogło się tam odbyć przemienienie. Nasze przemienienie, nasza odnowa. Aby był czas dla Niego, żeby można było zapytać, usłyszeć odpowiedź i zrozumieć.

Dzisiaj stwierdziłam, że taką górą dla mnie jest obecny czas adwentu.
On, mój Pan, jest przy mnie, ja się trochę ociągam, nie mam sił momentami, ale generalnie zmotywowana jestem. Chcę przemiany, odnowy, chcę więcej dobra wokół siebie.

Jak?

Codziennie dzieci na roratach śpiewają:

tyle masz, ile dasz…

Dorota

w zawrotym tempie

Podobno doba ma ciągle 24 godziny. Trudno to przyjąć, chyba trzeba brać na wiarę 😉 tym bardziej, że wygląda na to, że słońce nadspodziewanie szybko znalazło się w fazie białego karła (tak go mało i tak słabo grzeje). Czas jakby szybciej płynie, wszystko jakby w przyspieszonym tempie się dzieje. Praca domowa i zawodowa ciągle goni, nawet dzieci w szkole mają mnóstwo pracy. A przecież są jeszcze dodatkowe zajęcia i zobowiązania.

No i przecież niedługo Święta!

W kolejce więc ustawiły się okna z prośbą o umycie, żeby choć trochę więcej świata było widać, przy i tak znikomej ilości światła. Pajęczyny czekają na ściągnięcie. Zakupy dobrze by było zaplanować, do 12 potraw się przygotować, albo do 17, bo przecież jeszcze później dwa dni świąt. No i prezenty, prezenty, prezenty!

I trochę trudno tylko wpisać w rozpiskę codzienne roraty. Przychodzi pokusa, że może jednak nie codziennie, może tylko wtedy, gdy naprawdę nie będzie już wiadomo, co z czasem wolnym zrobić.
Na szczęście dla mnie, po wczorajszej, pierwszej Mszy roratniej wszystkie te sprawy poukładały się jakoś bardziej sensownie. I w sercu jakby spokojniej i radośnie.

A na pocieszenie i dla zachęty tak dzisiaj tak czytamy:

„W tej właśnie chwili Jezus rozradował się w Duchu Świętym i rzekł: Wysławiam Cię, Ojcze, Panie nieba i ziemi, że zakryłeś te rzeczy przed mądrymi i roztropnymi, a objawiłeś je prostaczkom. Tak, Ojcze, gdyż takie było Twoje upodobanie.” (Łk 10,21)
 
Jezus rozradował się na widok swoich uczniów, których nazywa właśnie prostaczkami, to im została objawiona cała Prawda i mówi im, że to oni właśnie są ludźmi szczęśliwymi.

Mam nadzieję, że również dzisiaj raduje się na nasz widok, pomimo zawrotnego codziennego tempa, że znajdujemy czas na to, aby przygotować nasze serca, aby były proste i radosne.

Bo przecież Jemu najbardziej zależy na nas!

Dorota

 

Szczęśliwego Nowego Roku!

Zaczynamy Nowy Rok.

Adwent to początek.

Adwent to czas oczekiwania.

To czas Matki Bożej. Ona przyjęła Pana Jezusa najpierw sercem, potem do swojego łona. Dzięki temu możemy poznać, jak mamy się zmieniać, kiedy przyjmujemy Pana Jezusa do swojego serca.

Kiedy bowiem kobieta staje się miejscem rozwoju nowego życia, wszystko w niej się powoli zmienia. Inaczej chodzi, inaczej wstaje, inaczej się kładzie. Żyje świadoma życia, którego inni być może jeszcze nie dostrzegają, To nowe życie już ją niezauważalnie przenika i kształtuje. Przemienia ją w mamę.

Podobnie my w Adwencie przyjmujemy Pana Jezusa do naszego serca, pragnąc, żeby przekształcił nas całkowicie. By zmienił nasze sposoby funkcjonowania, poruszania się, reagowania. Żeby wszystko w naszym życiu było pełne Jego obecności.

I o to się modlę dla nas wszystkich w tym pierwszym dniu Adwentu. I trzecim dniu naszej nowenny przed świętem Jej Niepokalanego Poczęcia. Niech Ona nam uprosi tę łaskę, byśmy jak Ona  byli pełni Jego obecności w nas.

z modlitwą

Padre J.