miłość i odpowiedzialność

Odpowiedzialność za własne uczucia. Jakie to trudne. Bo tak łatwo jest powiedzieć: „Przez ciebie jestem wściekła.  Zdenerwowałeś mnie. Rozczarowałaś mnie. Sprawiłeś mi ból”.  Jednak obwinianie nigdy nie idzie w parze z miłością. Z miłością idzie w parze odpowiedzialność. Przede wszystkim za siebie, własne wybory, uczucia, myśli. Bo moje uczucia „nie biorą się” z tego, jak zachowuje się drugi człowiek.

„Zamiast obwiniać innych, bierzemy odpowiedzialność za nasze uczucia, uznając, że ich źródłem są nasze własne potrzeby, pragnienia, oczekiwania, wyznawane przez nas wartości czy nasze myśli.” (M. Rosenberg, Porozumienie bez przemocy. O języku serca,  Warszawa 2012, s. 65)

Odkryłam, że jeśli borę na siebie odpowiedzialność za własne uczucia, to przeżywam mniej złości* (na samą siebie jakoś trudniej :-)). Im mniej obwiniam innych, tym łatwiej jest mi zachować spokój. Gdy obwiniam, mijam się bardzo z łagodnością. A bez niej tak trudno o prawdziwy pokój serca i radość w relacjach.

Basia

* Pomoc dotyczącą radzenia sobie ze złością znalazłam w książce „Kiedy twoja złość krzywdzi dziecko. Poradnik dla rodziców.”

polegać na miłości

Dyscyplina  (rzecz niezbędna w wychowaniu) – może być oparta na miłości lub na strachu.

Strach izoluje i dzieli. Miłość  tworzy wspierające więzi.

Strach koncentruje się na tym, czego brakuje i łatwo osądza. Miłość  szuka tego, co najlepsze i raduje się dobrem.

Strach szuka winnych. Miłość szuka rozwiązań.

Choć strach prowadzi do szybkich (choć nietrwałych) „efektów wychowawczych”, to tylko miłość rozwija i wychowuje do samodyscypliny.

Strach osłabia, miłość umacnia.

Nie ma potężniejszego „narzędzia wychowawczego” od miłości. Nie bójmy się na niej polegać.

z inspiracji: Becky A. Bailey, Easy to love, difficult to discipline.

Basia

Boży dom

Czy ty zbudujesz Mi dom na mieszkanie?” (2 Sm 7, 5)

To pytanie do mnie – żony i mamy. Tak, jakby Pan tęsknił  za zamieszkaniem w rodzinie, jak kiedyś. I chce być członkiem mojej rodziny. Jaki dom Mu buduję? Czy Jezus odnajduje w niej ślady Świętej Rodziny- tej najdroższej i najbliższej Jemu?

Jego domem jest również moje serce. Stało się nim w momencie chrztu św. Staje się nim w szczególny sposób, gdy przyjmuję Jego Ciało i Krew.

Młodziutka karmelitanka bł. Elżbieta od Trójcy Świętej tak pisała: „W moim wnętrzu istnieje pustelnia, w której przebywa Chrystus, i nikt nie jest w stanie mnie jej pozbawić”. Spotkanie z Nim we własnym sercu – źródło równowagi, mocy i radości.

Basia

Jonatan

„… dusza Jonatana przylgnęła całkowicie do duszy Dawida. (…) Jonatan zaś zawarł z Dawidem związek przyjaźni, umiłował go bowiem jak samego siebie”. (1 Sm 18, 1.3)

Tak zaczyna się historia przepięknej przyjaźni Jonatana i Dawida – od „przylgnięcia dusz”. Jak pięknym, bezinteresownym  darem Jonatan był dla Dawida. Nie doszukałam się w ich historii takiego momentu, w którym Jonatan oczekiwałby czegoś od Dawida w zamian za wyświadczane dobro. Jonatan potrafił bowiem pięknie kochać – bardzo ofiarnie, szlachetnie, nie myśląc o sobie.

A dziś czytamy, jak Jonatan ostrzega Dawida i z żarliwością wstawia się za nim u swego ojca, przyczyniając się do tego, ze Saul rezygnuje (tymczasowo) z zamiaru zabicia Dawida (1 Sm 18,6-9;19,1-7). Jonatan nie raz narażał się ojcu broniąc Dawida, wystawiając się na ryzyko gniewu Saula, a nawet utratę własnej pozycji. Wciąż czuwał nad Dawidem – ostrzegał, spieszył z konkretną pomocą, „umacniał w Bogu” (1 Sm 23, 16) – a wszystko to jakby „pod górkę”, bo często w warunkach ekstremalnych i wbrew woli ojca. Co więcej: sam zrzeka się godności królewskiej na rzecz Dawida: „ty będziesz królem nad Izraelem, ja zaś będę drugim po tobie” (1 Sm 23,17).

Wzór przyjaciela, odważnego i wiernego, który nie jawi się wcale jako ktoś, kto jest  świadomy tego, że podejmuje względem Dawida jakieś wielkie ofiary czy akty heroizmu. I pewnie wcale nawet nie myślał w tych kategoriach…

„Oto Pan między mną a Tobą na wieki” (1 Sm 20, 23) – recepta na piękną i trwałą przyjaźń.

Basia

Błogosławcie

„Niech Jego imieniem wzajemnie się błogosławią.” (Ps 72, 17)

„Błogosławcie, a nie złorzeczcie” (Rz  12, 14) – przypomina mi się od razu inny fragment Słowa. Błogo-sławcie, czyli w uproszczeniu: dobrze mówcie. Dobrze sobie nawzajem życzcie.

„Błogosławienie jest  rzeczą niezwykłą, gdyż Bóg dał obietnicę:  Wypowiadaj słowa błogosławieństwa nad swoimi bliskimi, „bo wzywając  moje Imię nad nimi, Ja osobiście (!!!) będę im błogosławił”. (…) Bóg osobiście będzie działał w naszym słowie, jeśli będą to słowa błogosławieństwa”.*  Pozwólmy Mu na to.

Basia

* z książki „Błogosławieństwo ma moc, czyli o sile Twojego słowa. 55 błogosławieństw na różne okazje”

P.S.

Przed Świętami pisałam o założonym przez nas  Łapaczu Dobra. Tak wiele radości przynosi to nasze wzajemne obdarzanie się zapisanym słowem na temat tego, co dobre w nas. Może to też jest jakaś forma czy odmiana błogosławieństwa?  Jak ważne wydaje się to nam w wychowaniu – sprawić, by dziecko uwierzyło, że jest dobre i by samo umiało błogo-sławić – dobrze myśleć i mówić o innych.

prostujcie

„Jam głos wołającego na pustyni: Prostujcie drogę Pańską, jak powiedział prorok Izajasz.” (J 1,23)

Początek nowego roku wiąże się dla mnie z nadzieją prostowania. Z radością i wdzięcznością płynącą ze świadomości, że zostaje mi darowana nowa porcja czasu na dobre zmiany. Chcę jak najlepiej tę szansę wykorzystać, by każdego dnia kochać choć odrobinę mądrzej i bardziej. Chcę  uczyć się na błędach, których zapewne nie uniknę, trwając w Nim i ufając, że pomoże prostować to, co prostowania wymaga.

Teraz właśnie trwajcie w Nim, dzieci, abyśmy, gdy się zjawi, mieli w Nim ufność i w dniu Jego przyjścia nie doznali wstydu”. (1 J 2, 28)

Basia

Łapacz Dobra *

„Porodziła więc owa kobieta syna i nazwała go imieniem Samson. Chłopiec rósł, a Pan mu błogosławił. Duch Pana zaś począł na niego oddziaływać”.  (Sdz 13,24-25)

W czasie Adwentu szczególnie prosimy, by Pan oddziaływał na nasze serca, by nas przemieniał.  By uczył nas swojego spojrzenia, spojrzenia miłości. Tak bardzo tego potrzebujemy, gdy na zewnątrz  coraz zimniej i ciemniej, gdy piętrzą się kłopoty i trudności, gdy „niedoczas” i pośpiech się wkrada.

W tym roku szczególnie w naszej rodzinie chcemy  w czasie Adwentu (i nie tylko) zauważać  i doceniać dobro w nas.  „Ogrzewać  się” nim. Starać się patrzeć  na siebie nawzajem  mając na pierwszym planie dobro. W tym celu założyliśmy gruby zeszyt o nazwie „Łapacz Dobra”, w którym wpisujemy to, co dobrego zauważyliśmy w członkach rodziny.  Może to być jakieś dobre zachowanie, słowa, coś, co sprawiło innym radość, przyniosło pomoc.  „Złapane” dobro chcemy odczytać  po wigilijnej kolacji  i podarować  Panu Jezusowi, jeszcze zanim nawzajem obdarujemy się prezentami.

Nie zawsze łapanie dobra  jest łatwe.  Mamy różne dni.  Czasem wpisy w zeszycie powstają jakby na przekór złu, które głośno krzyczy i bardzo chce się wysunąć na pierwszy plan.

Pomóż nam Panie zawsze szukać dobra. Tak bardzo potrzebujemy Twojej w tym pomocy. Niech Twój Duch oddziałuje na nas. Duch,  który zawsze ma upodobanie w dobru i niestrudzenie chce je w nas zauważać, odnawiać i wzmacniać.

Basia

* Serdecznie dziękuję Karolinie ze Wspólnoty Świętej Rodziny za pomysł założenia takiego zeszytu oraz Kasi ze Skrzydlatego Domku za fantastyczną nazwę przedsięwzięcia 🙂

ratuje i uwalnia

„On ratuje i uwalnia, dokonuje znaków i cudów na niebie i na ziemi. On uratował Daniela z mocy lwów”. (Dn 6, 28)

Na kilka dni przed tym, gdy okazało się, że począł się nasz najmłodszy synek, przeszłam pewien chirurgiczny zabieg. Jak to przy zabiegu bywa, podano mi również sporą dawkę znieczulenia. Po zabiegu przyjmowałam antybiotyk, który jest absolutnie przeciwwskazany w okresie ciąży. Wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że Michałek już jest. Jego początkom z nami towarzyszył więc lęk o jego zdrowie i życie. Tym usilniej zawierzaliśmy go Bogu. Na ten czas została mi (za)dana historia trzech młodzieńców, których Nabuchodonozor rozkazał wrzucić do rozpalonego pieca i którzy doznali cudownej Bożej interwencji: „ anioł Pański zstąpił do pieca (…) i usunął płomień ognia z pieca, sprowadzając jakby orzeźwiający powiew wiatru, tak że ogień nie dosięgnął ich wcale, nie sprawił im bólu ani nie wyrządził krzywdy ” (Dn 3, 49-50). Uchwyciłam się mocno tej historii, prosząc, by Pan i do naszego Maleństwa posłał anioła, który go ocali.

Nasz Michaś niedawno skończył 9 miesięcy. Jest zdrowy, bardzo radosny i pięknie się rozwija. A pierwszym słowem, które towarzyszyło jego narodzinom było słowo Anioł, gdyż urodził się dokładnie o 12.00, gdy zaczynały bić dzwony na Anioł Pański.

„ Bo nie ma innego Boga, który by mógł zapewnić ratunek, jak Ten.” (Dn 3, 96)

Basia

szanujący rodzice

„Najważniejszą rzeczą w szacunku jest patrzenie. Ale patrzenie na co? Według nas, szacunek dla drugiej osoby polega na tym, aby patrzeć na wszystko, czego ona doświadcza, a w szczególności zwracać uwagę na jej uczucia i potrzeby. Patrząc na swoje dziecko, możecie skupiać się na różnych rzeczach. Możecie skupiać się na jego zachowaniu i oceniać je ze swojego punktu widzenia: swoich potrzeb i swoich kryteriów. Ale możecie także starać się spojrzeć na nie z jego własnej perspektywy, biorąc pod uwagę jego potrzeby i jego uczucia”. (Sura Hart, Victora Kindle Hodson, Szanujący rodzice, szanujące dzieci. Jak zamienić rodzinne konflikty we współdziałanie? Wydawnictwo MiND)

A stąd już blisko tego, do o czym pisał Benedykt XVI:

„Przenikając to, co zewnętrzne w drugim człowieku, dostrzegam jego głębokie wewnętrzne oczekiwanie na gest miłości, na poświęcenie uwagi (…). Patrzę oczyma Chrystusa i mogę dać drugiemu o wiele więcej niż to, czego konieczność widać na zewnątrz: spojrzenie miłości, którego potrzebuje.” (Benedykt XVI, Deus caritas est, 18)

Basia

zło nie przemoże

„… a Mądrości zło nie przemoże.” (Mdr 7, 30 )

Panie Jezu, Ty pokazałeś nam, że miłość zwycięża wszystko. Swoim życiem uczyłeś nas miłości nieprzyjaciół. Nic nie mogło zachwiać Twoją miłością i dobrocią. Nawet męka i śmierć na krzyżu. Spraw, byśmy i my nie dawali się pokonać złu. Pomóż nam nie tracić nadziei w cierpieniu, trudnościach i kłopotach. Daj nam siłę, abyśmy mężnie pokonywali przeciwności. Spraw, byśmy zawsze ufali Twojemu miłosierdziu i nigdy nie poddawali się zniechęceniu.

„Niech żyje moja dusza i niech Ciebie chwali, niech mnie wspierają Twoje wyroki.” (Ps 119, 175)

Basia