Varekai – Wherever

Powrót z meksykańskiej wsi okazał się szybszy niż wszyscy planowaliśmy. Każdy chciał chwilę odpocząć. Pewnie moi niezwykle mili gospodarze też się uciszyli z chwili samotności.  😉 Powrót był do pracy, czyli do ważnych spotkań, ale o tym może kiedy indziej.

Dziś chciałbym się podzielić niezwykłym przeżyciem, uczestnictwem w wydarzeniu, o którym marzyłem od lat, kiedy po raz pierwszy zobaczyłem Cirque de Soleil w San Diego, w Oceanarium. Nie wiedziałem wtedy, co to jest ten Cyrk, i dopiero później dowiedziałem się, że ten powstały w Kanadzie niesamowity zespół podróżuje też po świecie i prezentuje swoje rozmaite przedstawienia. Marzyło mi się więc, żeby jeszcze kiedyś ich zobaczyć. Póki co musiały wystarczyć rozmaite fragmenty lub całe przedstawienia na YouTube.  Zachęcam wszystkich w wolnej chwili.

I oto okazało się, że są właśnie tu, w Meksyku, z przedstawieniem pt. Verekai – Wherever. A dobrzy ludzie, gdy usłyszeli moją radość z racji tego, że właśnie ten Cyrk  tu jest, zatroszczyli się o bilety i mogłem obejrzeć to na żywo. Wrażenie niezapomniane.

Połączenie bajecznych historii, przekraczających wyobraźnię strojów i choreografii z żywą muzyką graną w dużej części na scenie, przy graniczącym z cudem opanowaniem swojego ciała powoduje, że ten dwugodzinny występ jest czymś, czego nie można zapomnieć.

Trudno powiedzieć, co zrobiło największe wrażenie. Czy podniebne szaleństwa na linach bez najmniejszego zabezpieczenia, czy doskonała żonglerka, czy ciała, które wydawały się całkowicie pozbawione ograniczeń i sztywności, która jest w dużej już części naszym udziałem? Każde było niezwykłe, ale dla mnie chyba najbliższe było oglądanie wyczynów akrobatów. To już nie był indywidualny występ, to był wysiłek całego zespołu. I taka jego synchronizacja, żeby ostatecznie, po wyrzuceniu  w powietrze osoba wylądowała stojąc na rękach ileś tam metrów dalej na ramionach kolegów. Zaraźliwa radość ludzi, którzy znaleźli upodobanie w pokonywaniu granic tego, co możliwe. 

Pewnie nikt z nas po zobaczeniu tego przedstawienia nie zacznie trenować tego w domu, ale każdy, kto to zobaczył, już nie może łatwo i spokojnie sobie powiedzieć, że się nie da, że zbyt trudne, bo ci ludzie udowodnili, że dla tego, kto bardzo czegoś chce, wszystko jest możliwe.

Z pamięcią o Was

Padre J. 

 

Reklamy

2 thoughts on “Varekai – Wherever

  1. Potwierdzam. My trafiliśmy kiedyś do IMAX’a na film pełnometrażowy pt.”Droga przez życie” w wykonaniu właśnie tej grupy. Wrażenie nie od zatarcia.

  2. 1. Zespół i widowisko wspaniałe – wiem, że był film 3D w kinie IMAX, grupa ta była też na występach w Polsce, ale nie udało mi się ich zobaczyć. Podobno bardzo warto.
    2. Myślę, że całą ideę można streścić w jednym zdaniu ze św. Pawła: „wszystko mogę w Tym, który mnie umacnia”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s