Punkty widzenia

Życie „obdarzyło” mnie prawie dwiema dobami pobytu w szpitalu z naszym czterolatkiem, któremu przydarzyło się wgłobienie jelita. Chociaż sam fakt dość poważnego schorzenia i cierpienia dziecka był  doświadczeniem bardzo trudnym, to nie mogę nie zauważyć, iż był to także dla mnie czas łaski. Ponieważ czas się zatrzymał. Mogłem leżeć i „nic” nie robić patrząc w sufit, a świat musiał sobie beze mnie poradzić. Zdarza się to nader rzadko. Mogłem także oddać się temu, co tak bardzo lubię: przyglądaniu się interakcjom międzyludzkim w tej sytuacji. Dopatrzyłem się dziesięciu różnych punktów widzenia na to zdarzenie:

Rodzic – chore dziecko
Chore dziecko – rodzic
Dziecko – lekarz
Lekarz – dziecko
Rodzic – lekarz
Lekarz – rodzic
Pielęgniarka – dziecko
Dziecko –  pielęgniarka
Rodzic – pielęgniarka
Pielęgniarka – rodzic

A to tylko główne, nazwijmy to poziomy relacji, ponieważ były także panie sprzątające, telefony do domu itd. Jedno bardzo konkretne zdarzenie, a jak różnie odbierane. Próbowałem „być” po kolei dzieckiem, lekarzem, pielęgniarką. Jak zmienia się nasze myślenie, gdy staramy się zrozumieć potrzeby drugiej osoby z jej perspektywy, nie własnej. Było mi łatwiej, bo „miałem czas”.

Zdecydowanie trudniej otworzyć mi się na potrzeby drugiej osoby, zrozumieć jej punkt widzenia, w wirze dnia, gdy tyle spraw domaga się mojej uwagi, gdy jestem tak zmęczony. Pogarsza to niestety możliwość porozumienia się. Jak trudno wyrobić sobie nawyk wychodzenia ponad własną perspektywę i potrzeby. Byłby tak przydatny w sytuacjach konfliktowych.

Michał

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s