Illinois Team po Programie: Audrey

Udział w Programie wraz z ks. Jarkiem i innymi parami był dla mnie prawdziwym błogosławieństwem! Był to już nasz trzeci Program i po raz kolejny kończymy go z wrażeniem, że jest to dzieło Boże, w którym ks. Jarek jest jakże wspaniałym i posłusznym narzędziem.

Mamy udział w jego radości, łasce i oddaniu, które przyświeca jego posłudze duszpasterskiej względem par. W czasie Programu małżonkowie mają możliwość uświadomić sobie przeszkody na drodze rozwoju ich związku. Ten proces najpierw wyzwala ból, ale kiedy zranienia oddajemy Panu Bogu, w ich miejscu pojawia się miłość.

Było to także i moim doświadczeniem w czasie pierwszej edycji Programu  w którym wzięłam udział z moim mężem, Bradem, a potem w każdym kolejnym JA+TY, przy prowadzeniu którego z taką radością pomagałam. Pozostając pod wrażeniem posługi naszego duszpasterza, modlę się, by Duch Święty prowadził go przez dalsze etapy jego podróży. Jestem także wdzięczna drugiej parze prowadzącej – siła ich relacji jest dla nas przykładem. Dziękuję Panu Bogu za to, że Program się odbył w Diecezji Illionois i dziękuję Mu za to, że wzbudza w sercach małżonków pragnienie życia Sakramentem Małżeństwa. Módlmy się, by za łaską Boga to dzieło nadal przemieniało oblicze wielu małżeństw.

W Chrystusie,

Audrey Bolt

Reklamy

Meksyk

Po krótkiej podróży na lotnisko z domu Audrey i Brada i krótkim locie z St. Louis do Chicago, teraz przeszło czterogodzinny lot do Meksyku. To już drugi raz (poprzednio w 2009 r.) wybieram się do tego kraju, gdzie podobnie jak w naszej Ojczyźnie króluje Matka Boża. Patronka Ameryki.

Tym razem powodem podróży jest spotkanie z małżeństwami i realizacja naszego Programu Ja +Ty =My. Po raz pierwszy w kraju Ameryki łacińskiej. Co oznacza, że może być inaczej niż w Niemczech, niż w Anglii, inaczej niż w USA. Na czym to inaczej może polegać, mogę się tylko domyślać.

Wiele spokoju wnosi do tej podróży data jej rozpoczęcia: 29 kwietnia. Dla nas data bardzo ważna: wyzwolenie z Dachau naszego Założyciela ks. Abp. Kazimierza Majdańskiego (1945), powstanie naszego Instytutu/Wydziału Studiów nad Rodziną (1975), śmierć Założyciela (2007)… Wczoraj odbyła się pielgrzymka wdzięczności do Kalisza, gdzie króluje św. Józef, głowa Najświętszej Rodziny.

Z pewną nieśmiałością próbuję myśleć o tej podróży jako kontynuacji tej historii rozpoczętej w Dachau. Gdyby nie ona, nie byłoby mojego powołania i nie byłoby tego Programu, który jest owocem naszego charyzmatu. Choć towarzyszy tej podróży wiele pytań i niepewności, ostatecznie w sercu jest pokój i radość. Nie jestem sam.

Dios los bendiga

Padre Jota

GuadalupeZ wizytą u Matki Bożej z Guadalupe

gdzie leży Meksyk

Ostatni wpis ks. Kapitana „Przystani” ma swój dopisek: są nim przesyłane dla Drogich Czytelników pozdrowienia

już z podróży do Meksyku

Fr. Jay, który za chwilę będzie Padre Jota (czyt. „hota”; po hiszpańsku znaczy samo, co Fr. Jay, czyli Ojciec Jot, jak mnie tu wszyscy w skrócie nazywają, bo Jarosław i na dodatek Szymczak, to dla nich prawie nie do wypowiedzenia 😉

Wczoraj w naszej ukochanej parafii kazanie dla dzieci prowadził diakon wraz z dwoma klerykami, wszyscy ze zgromadzenia misyjnego. Przygotowywali z pomocą dzieci „misjonarza” na podróż do Ameryki Południowej, po kolei próbując znaleźć rzeczy, które będą mu potrzebne, by trafił do ludzi i mógł pełnić owocnie swoją posługę. Gdy diakon zapytał ubranego już w ponczo, kapelusz i stułę kleryka, jaki kraj w Ameryce Południowej chciałby odwiedzić, ten odparł, że marzy od dawna o wizycie w Meksyku. Tu nastąpiła konsternacja, gdzie właściwie leży Meksyk i pięknie wybrnięto, że gdzieś pośrodku obu Ameryk.

Dlatego też Redakcja postanowiła załączyć mapę, mając nadzieję, że znalazło się na niej wszystko, co do tej wyprawy potrzebne.* 

Mexico City

*Prawy dolny róg zajmuje patronka misjonarzy, Św. Teresa z Lisieux. Nie ma na mapie naszej modlitwy, ale przecież to jasne jak meksykańskie słońce, że każdy z nas może dorzucić swoje (jakże potrzebne) wsparcie.

PS. W dniu Pielgrzymki Rodzin do Kalisza łączymy się także z intencją Instytutu Świętej Rodziny o uzdrowienie z choroby nowotworowej dla ks. Darka.

m

Program zakończony

Niestety nie wszystkie małżeństwa mogły zostać do końca, ale ci, którzy zostali, spotkali się w kaplicy Chrystusa Króla na Mszy św. z odnowieniem przyrzeczeń małżeńskich. I było to niezwykłe przeżycie.

A potem jeszcze chwila dzielenia się tym, co było najbardziej odkrywcze, radosne, co najbardziej zapadło w pamięć.

Mnie zapadło w pamięć to, że wielu się podobała moja modlitwa wstawiennicza nad nimi, tuż przed Mszą św., w „językach” , a dokładnie w języku i to na dodatek polskim. Ale dla nich to brzmiało zdecydowanie tajemniczo i nieziemsko. 🙂 Okazuje się, że i język polski może być językiem obcym. Więc nie jest z nami Polakami tak całkiem źle; i my potrafimy mówić w obcym języku.

Ale tak naprawdę, to jestem najbardziej szczęśliwym człowiekiem na ziemi, bo dane mi było oglądać cuda Bożej łaski. Bóg nie przestaje się troszczyć o małżeństwa, które przecież sam swoją łaską do życia powołał.

Jemu chwała na wieki.

Z gorącą modlitwą za Was wszystkich

Fr. Jay

IMG_1483

IMG_0309IMG_0310

IMG_0311

IMG_0312

 

Our Team

Minął dzień. Dla nas wszystkich bardzo długi. Dla uczestników był to także dzień podróży. Tylko niewielu przybyło poprzedniego dnia, większość musiała wcześnie wstać, żeby być na czas.

Dla naszego zespołu to nie tylko czas prowadzenia Programu, ale także okazja do spędzenia każdej wolnej chwili razem, żeby omówić wszystkie kolejne punkty, wymienić się doświadczeniami, wrażeniami i podzielić zadania.

Wieczór zakończyliśmy spokojną, długą adoracją w Kaplicy Chrystusa Króla, którą mieliśmy całkowicie do naszej dyspozycji. Można było także skorzystać z Sakramentu Pokuty i Pojednania.

Jak bardzo odczuwalne jest wsparcie modlitewne, płynące z tylu różnych miejsc na świecie. Wszyscy wiemy, jak ten czas może być trudny i owocny zarazem.

Z Belleville

Fr Jay

Illinois Team

PS. Niektórzy komentowali, że opisany w poprzednim wpisie fakt, iż mąż pierze – to fajna sprawa, ale żaden big deal. Teoretycznie nie, ale jeśli się weźmie pod uwagę, że Daniele i Patrick są rodzicami 12 dzieci, z których 8 mieszka ciągle z nimi, a najmłodsze ma kilka miesięcy, to…

Our Lady of the Snow

W Belleville, w stanie Illinois, w dolinie rzeki Mississippi, Ojcowie Oblaci (OMI) zbudowali sanktuarium Matki Bożej Śnieżnej na pamiątkę misjonarskiej posługi w Arktyce. Dziś jest to miejsce, gdzie wiele grup wybiera się na rekolekcje.

Udało się także i organizatorom Programu z sąsiedniej diecezji Springfield znaleźć dla nas miejsce.

Dziś spotkały się dwa małżeństwa, które już uczestniczyły w Programie (II edycja w Omaha: Brad & Audrey Bolt oraz stały Diakon Patrick & Daniele O’Toole). Zaprosili do zapoznania się z Programem ks. Briana Alforda. Niestety nie może z nami zostać długo, ale będzie tyle, ile tylko się da, bez zaniedbywania swoich parafialnych obowiązków.

Wieczór poświęciliśmy na przejrzenie jeszcze raz wszystkich warsztatów, układu godzinowego, sal, posiłków i tego wszystkiego, co trzeba przygotować na sobotę i niedzielę.

Zdumiewa mnie na nowo, jak wiele pary pamiętają ze swojego uczestnictwa, jak udało im się wprowadzić trwałe zmiany.

Patrick, na przykład, zapytał się po Programie swojej żony, w czym mógłby jej naprawdę pomóc, co byłoby dla niej wyraźnym wyrazem jego troski o nią. Nic nie podała, zastawiając wolność mężowi. Wybrał pranie. Od 15 miesięcy, kiedy uczestniczyli w Programie, Daniele ani razu nie zeszła do basementu robić prania. Oboje się tym cieszą. A ja razem z nimi.

Druga edycja Programu w diecezji Springfield ruszyła. Oddajemy ją Matce Bożej Śnieżnej i Rodzinie Świętej.

Z Belleville

Fr. Jay

On-site visit

Dzisiaj miałem wyjątkową okazję spędzić całe popołudnie z jednym z małżeństw, które uczestniczyło w pierwszej edycji Programu Ja+Ty=My w Omaha, Nebraska. Katie and Rick Brennan z St. Louis, MO. Ricka poznałem w czasie EP1 w Omaha kilka lat temu. Katie na początku tylko przez korespondencję. Później w czasie naszego Programu dla lekarzy NaPro.

Rick, który od początku otrzymał ode mnie pseudonim Rick the Rock, lekarz ginekolog-położnik, jest wyjątkowym człowiekiem. Ojciec dwóch córek i dwóch synów, wspaniały mąż, jest jednym z trzech lekarzy, którzy tu w St. Louis są całkowicie oddani służbie życiu. Nie przepisuje antykoncepcji, jest NaPro i … kompletnie osamotniony. Ale szczęśliwy. Zawsze mamy wybór. Z Panem Jezusem może być trudniej, bo uczeń nie jest nad Mistrza, ale za to z Nim jest pokój, błogosławieństwo, radość i spokój sumienia, którego świat nie rozumie, ale z pewnością zazdrości.

W ich domu czujesz się jak w rodzinie. Przyjęli mnie w gościnę w czasie pobytu w St. Louis, ale nie było do tej pory czasu na nasze spotkanie, bo byłem cały czas zajęty. Więc zostawały nam tylko bardzo późne godziny nocne. Dzisiaj wreszcie trochę czasu razem.

St Louis with The Bs

Planujemy Program w St. Louis, kiedyś tam w przyszłym roku. I oni będą naszą parą prowadzącą.

Rozmowom nie ma końca. Tyle historii do opowiedzenia, tyle przeżyć do podzielenia się. Dołączyli też ich przyjaciele. Wspaniała rodzina. Mają syna w seminarium. Dobro jest rozlewne. Dobro przyciąga dobro.

Po raz ostatni tym razem z St. Louis

Fr. Jay