oczyść mnie…

„Oczyść mnie z błędów, które są skryte przede mną.” (Ps 19, 13)

„Nie będzie wołał ni podnosił głosu, nie da słyszeć krzyku swego na dworze. Nie złamie trzciny nadłamanej, nie zagasi knotka o nikłym płomyku. (…) Nie zniechęci się ani nie załamie….” (Iz 42, 2-3)

Są błędy, których żałuję od razu. Są takie, do których jestem w stanie przyznać się dopiero po jakimś czasie, najczęściej wtedy, gdy opadną emocje i na całą sytuację można spojrzeć z dystansem. Niewątpliwie są i takie, które „są skryte przede mną”. I z tymi, podobnie jak  z poprzednimi, najlepiej pójść do Jezusa.

Bo On nie poniża, nie łamie, nie czyni wymówek. Zawsze łagodnie podnosi i przytula do serca. Nie zniechęca się moimi brakami, nie załamuje upadkami. Raduje się moim poszukiwaniem prawdy. Również tej trudnej –  o sobie samej.

Panie, daj mi odwagę, bym ze swoimi błędami nigdy nie zostawała sama.

Basia

Reklamy

korespondencja prywatna

Mój Drogi Jezu,

Od zimna pierzchną mi dłonie, ale z siatkami łatwej bez rękawiczek. Dzieci zdrowe i wesołe. W porze, gdy ja po całym dniu padam, mają tyle siły i energii, że im zazdroszczę! Z zapałem gnają do swoich głośnych zabaw, a ja miedzy pralką i kuchenką.

Poza tym ostatnio dogadujemy się z Mężem trudniej; wiesz, jaki on zalatany, i każde z nas tak bardzo chce być zrozumiane, że już nie zostaje miejsca na zrozumienie tego drugiego. Zdrowie też jakby gorzej, a przecież mam tyle planów.

A co u Ciebie?

Twoja M

Moja Droga M,

U Mnie bez zmian. Dziś też Cię kocham, bardziej niż możesz sobie to wyobrazić! Uszy do góry. Cierpliwości, jeszcze dużo musisz się nauczyć. Ze Mną możesz więcej i na skróty drogą miłości. Spraw Mi tę radość: ufaj. I nie zapomnij o uśmiechu.

Przytulam mocno do Serca,

Twój Jezus

matematyczne rozważania

Ile razy w nocy można wstawać do płaczącego dziecka? Jakie jest prawdopodobieństwo punktualnego wyjścia na mszę św. mając małe dzieci i ile jest zmiennych niewiadomych związanych z tą czynnością? Ile razy dziecko obsiusia deskę sedesową zanim nauczy się ją podnosić? Ile razy należy pouczać dziecko by czegoś nie robiło, akceptując jednocześnie, że jeszcze wielokrotnie to uczyni? Itd., itp.

Czy można matematycznie przeanalizować życie rodzinne? Czy byłoby to warte Nobla? Pewnie tak. Intuicja podpowiada mi jednak, że jest to bardzo trudne w odniesieniu do jednego małżeństwa, a co dopiero do wszystkich. Co jest prawidłowością u jednych, nie musi się ani trochę sprawdzać u innych. I tak sam dochodzę, że wszystko ginie gdzieś w nieskończonościach. Czy otarłem się o Nobla? Pewnie nie, raczej o jedną z cech miłości.

Michał

co chcesz?

Znalazłam się w trudnej dla mnie sytuacji.

Nowotwór Mamy mojego Męża nie chce się poddać. Natomiast wykończył właśnie lekarzy – złożyli broń, wykańcza Mamę – jej stan się pogorszył, czuję, że wykańcza też mnie, bo moje relacje z Teściową nie były najlepsze.

Pewnie będziemy teraz spędzać ze sobą więcej czasu i niezwykle potrzebna jest mi i mojemu Mężowi siła, aby z delikatnością być i towarzyszyć.

Ależ kiedy właśnie teraz kotłują się we mnie, przypominają, wracają jak bumerang nasze przykre rozmowy i buduję wokół siebie jakiś mur, bo nie chcę być zraniona.

I tak krzyczę wewnętrznie, a Jezus mnie po prostu pyta:
„Co chcesz, abym ci uczynił?” (Mk 10,51)

Więc lecz, Jezu drogi, lecz. Wszystko to, co boli mnie, moją Teściową, mojego Męża.
Tylko Ty to możesz zmienić!

Dosia

(najtrudniejszy) sposób na zmianę

„Gdzie nie znajdujesz miłości, połóż miłość, a odnajdziesz miłość”.*

„Bo w niej odmienia się wszystko”.**

Cudownie jest doświadczać wzajemności. Doświadczenie jej braku jest zawsze czymś bardzo bolesnym.

Co robić, gdy odpowiedzią na miłość jest obojętność albo bolesny cios?

Wpatruję się w świętych, którzy byli mistrzami w znoszeniu ciosów prosto w serce. To pewnie ich zażyłość z Panem sprawiała, że nie zamykali serca, nie wycofywali miłości. Nie było w nich miejsca na gorycz, roszczenia i pretensje. Wybaczali. Byli cierpliwi. Nie tracili nadziei. Kochali nie oczekując, że odpłacą im tym samym. I w jakiś przedziwny sposób prędzej czy później doświadczali, że tylko miłość przemienia. Nawet tych najbardziej opornych.

Basia

*św. Jan od Krzyża

** K. Wojtyła

Dlaczego Model Creightona?

Ponieważ wejście w Creighton Model System jest nowym początkiem dla małżeństwa. Dzięki niemu Małżonkowie stają się świadomymi swoich talentów i mogą przy ich pomocy jeszcze bardziej troszczyć się o siebie nawzajem. Umożliwia im też skorelowanie własnych celów, w sposób zupełnie praktyczny, z wolą Bożą w ich konkretnym, wyjątkowym życiu jako pary.

CrMS wydaje się być trudnym zapisem znaków, jak Balance Score Card Kaplana w biznesie. Ale w porównaniu z nią, CrMS jest nie tyle systemem księgowym, co zapisem kontrolnym, by użyć języka biznesu. Znaczy jednak dalece więcej: CrMS jest „dekoderem” języka ciała kobiety – oraz ciała całego człowieka: mężczyzny i kobiety, którzy razem, jako małżeństwo, są zdolni do rodzicielstwa.

CrMS jest jak „Mercedes Benz,” gdyby był marką auta, nowym modelem Maca, gdybyśmy mówili o komputerze, i Rollexem – gdybyśmy chcieli go porównać z klasą zegarka… Jeśli ktoś decyduje się korzystać z Modelu Creightona – dostaje do rąk absolutnie genialne narzędzie zarządzania i kierowania swoim życiem w miłości.

Beatriz

cumowanie

Ksiądz Kapitan wrócił do kraju i wraz z nim łódka ląduje w miejscowym krajobrazie Przystani. Choć jeszcze jutro Beatriz.

A przecież dziennik podróży zawierał w sobie nie tak wiele egzotyki. Gdybym miała określić, jak ma się nasza codzienność do NaProTechnologii i JA+TY=MY, powiedziałabym, że wszystkie ścieżki się wzajemnie jakoś przecinają. Stworzeni do relacji, czujemy się szczęśliwi wtedy, gdy w relacjach jest lepiej, bardziej, sensowniej. Więc tak bardzo chcemy, by JA+TY tworzyło „zdanie prawdziwe” matematycznie.

NaProTechnologia z kolei wyrywa człowieka z analfabetyzmu w dziedzinie mowy ciała, na którą świat pozostaje głuchy. Model Creightona kwestionuje jakiś dziki utylitaryzm, który eksploatuje ciało i pozbawia je szacunku.

Więc „Przystań,” do której przez ostatni miesiąc kierował nas Fr Jay, to dobre miejsce dla całego człowieka. Dla małżeństwa, rodziny i cywilizowania się. Cywilizowania swojego wewnętrznego „dzikusa” w stronę miłości. Podróże kształcą. Dziękujemy za zabranie nas ze sobą.

Małgosia