z pustego i Salomon

W małżeństwie jesteśmy często jak dwie puste stągwie, tęskniące za rzeczywistością bez pęknięć i plam. Dudnią w nas echem przykre słowa wypowiadane przez to drugie, często na dnie od dawna zalega żywa pamięć doświadczeń, które tak boleśnie nas zraniły, albo zwoje skarg i zażaleń – kiedy to drugie zawiodło, kiedy go nie było, kiedy z pustką własnego wnętrza zostaliśmy najbardziej sami.

Czasem jedna stągiew przygaduje drugiej, a często czeka, że ta druga znajdzie jakiś patent na pustkę. I tak stągwie mogą stać latami. Może znajdą w nich dom żaby, pająki czy jaszczurki, a stągwie będą kruszeć z pragnienia, aż się nie rozpadną ze starości.

Bez względu na to, ile to już czasu po naszym ślubie, czeka na nas najważniejszy Gość Weselny. Ten, co kazał stągwie napełnić czystą wodą, a potem wodę przemienił w najlepsze wino. I wszyscy się dziwili, gasząc swoje pragnienie.

Nie trzeba drukować zaproszenia. Usłyszy.

Małgosia

1 thought on “z pustego i Salomon

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s