dzieci wychowują

Córka mówi: Mamo chodź, poskaczemy przez fale. I gdy lodowatą wodę czuję pod stopami, myślę, to są koszty własne rodzicielstwa. I znikąd ratunku, bo przecież od lat już wielu nie używam okrutnego i głupiego argumentu: „nie, bo nie”. Używają go rodzice na ogół po to, by ochronić siebie przed wysiłkiem, a dziecko przed samodzielnością, oszczędzając jednocześnie czas na wyjaśnienia.

Więc idę.

Córka wspiera mnie jak może. Mamo, zobacz, zanurza się o tak. Teraz musisz cała.

Po dwudziestu minutach woda jest już ciepła. Na kocu opowiadam o tym z radością reszcie na kocu. Patrzę na dziewczynkę, która turla się w dół z wydmy. Jaka szkoda, że za parę lat już się zawaha, czy wypada.

I myślę, to są zyski z rodzicielstwa. Że przekraczając swoje „nieprzekraczalne” i święte drobne wygody – dostaje się w zamian radość z przygody. I trochę z patrzenia na świat oczami dziecka.

Małgosia

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s