(Praco)Dawca Życia

Boże,

Bardzo trudno jest zatrudniać trzy pracownice, być bardzo pro-life i przyjąć do wiadomości informację o trzech poczęciach w przeciągu roku! Cieszę się jednak bardzo z każdego nowego istnienia, które Ty wszak zamierzyłeś  i kochasz od samego początku.

Skoro, jak mówią dając dziecko, dajesz i na dziecko pozwól, by z okruchów tej szczodrości utrzymał się także mój gabinet….

Michał

Reklamy

Trzy rocznice

29 IV to dzień szczególny, bo to właśnie dziś wspominamy trzy ważne dla środowiska Fundacji „Pomoc Rodzinie” rocznice.

Najpierw – 67 rocznicę wyzwolenia obozu w Dachau, którego więźniem był Założyciel i Fundator naszej Fundacji, ks. arcybiskup Kazimierz Majdański. Obóz został wyzwolony w trakcie nowenny kapłanów polskich do św. Józefa – w intencji ocalenia. Podejmując tę nowennę 22 kwietnia 1945 r., w obliczu ostatecznej zagłady, kapłani ci przyrzekli m.in. posługę na rzecz odrodzenia rodziny jako dziękczynienie za ocalenie.

I stąd kolejna rocznica – już 37 – powstania ośrodka naukowego poświęconego studiom nad rodziną (obecnie Wydziału Studiów nad Rodziną UKSW) – dzieła miłosierdzia obiecanego św. Józefowi i naszego partnera w podejmowaniu wielu zadań.

I wreszcie – to piąta rocznica odejścia do Pana arcybiskupa K. Majdańskiego (wtedy też, tak jak dziś, była niedziela Dobrego Pasterza).

Przypadkowa zbieżność dat i faktów czy znaki Bożej Opatrzności?

Basia


Długi weekend

„Kościół cieszył się pokojem w całej Judei, Galilei i Samarii” Dz 9,31a

Pakujemy się i zaraz wyjeżdżamy do Czech i troszkę naszą okolicę zwiedzimy.

Spotkamy się ze znajomymi – świętymi w Chrystusie Jezusie.

Tak jak Piotr w dzisiejszym czytaniu.

Tylko że gdzie on się pojawił, tam zdarzał się cud. Ale zanim cuda czynił, zamykał się w pokoju i modlił. Rozpoznawał wolę Boga.

Bardzo bym chciała, aby podczas tego długiego weekendu, nie zabrakło mi czasu dla Pana.

Może wtedy, również mną, posłuży się jak swoim narzędziem.

Pozdrawiaki,

Dosia

odmulanie

Kilka lat temu, na rekolekcjach w Wisełce ks. Jarosław posłużył się metaforą rzeki. Mówił o tym, że w małżeństwie, podobnie jak w rzece zbiera się muł. I że trzeba sobie umieć z tym mułem poradzić.

Muł to różnego kalibru dotykające nas ze strony współmałżonka przykrości, nieporozumienia, niemiłe słowa, jakieś sprawiające ból zachowanie lub brak oczekiwanego zachowania itp.

Zostaliśmy zachęceni do ciągłej troski o „odmulanie”, by woda w rzece naszego małżeństwa była czysta. Radę tę wzięliśmy sobie mocno do serca. Odtąd wiele z naszych rozmów można by „otagować” jako „odmulanie”. Cenię sobie szczególnie ten czas, kiedy wspólnie walczymy o nasze „lepsze ja” jako męża, żony, mamy, taty, przyjaciela itd…. Kiedy otwarcie mówimy sobie o tym, co sprawiło przykrość czy było trudne do przyjęcia i jak na przyszłość powiedzieć/zrobić coś tak, by nie bolało, nie zamulało, lecz „ciągnęło wzwyż”.

Nie jest przyjemnie słuchać o swoich błędach, ale te rozmowy niezmiernie dużo dają. Przede wszystkim budzi się wdzięczność i świadomość tego, że w walce o „lepszą mnie” nie jestem sama. Że oprócz Boga, który o jak najwięcej dobra we mnie walczy z niczym niezmąconą cierpliwością i miłością, jest jeszcze Mąż, któremu „na mnie lepszej bardzo zależy”.

„Odmulanie” to nasz małżeński, sprawdzony sposób na to, by już dziś mieć wpływ na lepsze jutro.

Basia

Home, sweet home…

Jak dobrze jest mieć miejsce, które można nazwać domem. Nawet jeśli się potrafi wszędzie czuć jak w domu ;-), to jednak taki punkt na mapie musi być. Gdy się ma oparcie w Domu, to się nim jakoś żyje gdziekolwiek się jest. I w żadnych trudnościach nie jest się samemu. I nawet nie trzeba do tego skypa, żeby prosić o modlitwę, bo wiadomo, że moi domownicy codziennie się modlą za każdą osobę, która jest poza domem w jakimś szczególnym zadaniu, każdego dnia mają godzinną adorację i wspólnotową Mszę św., w której przez modlitwę odnajduje się łączność ze wszystkimi, którzy ten Dom stanowią.

Podróż powrotna trwała dłuuugo. Nie obyło się też bez typowych podróżniczych przygód, jak awaria samochodu, którym mieliśmy jechać na lotnisko i trzeba było ratować się taryfą, awaria samolotu, którym mieliśmy lecieć (w końcu podmienili go na jakiś zastępczy), awaria systemu przeładunkowego bagaży, które nie doleciały razem z nami, i długie czekanie na samolot w Amsterdamie, bo nasz planowy nie chciał czekać na nas i odleciał planowo. A nam został przedostatni lot do Warszawy i przymusowe czekanie na lotnisku kilka godzin.

To dobrze, że ta podroż taka długa, bo można spokojnie podziękować, za wszelkie dobro otrzymane i doświadczone. I że można się było podzielić z nieznanymi sobie wcześniej, ale tak bliskimi przez wiarę osobami, doświadczeniem wiary i nieskończonej miłości Pana Boga. Być nie tylko nauczycielem, czy pasterzem, ale też i bratem, który staje obok z podziwem, widząc ich wiarę i pobożność i walkę o wierność Bogu. „Będę na wieki sławił łaski Pana”!

Ale też i w Amsterdamie na lotnisku dzięki temu, że sporo tam trzeba było czekać, można było poczuć się już jak u siebie i usłyszeć wreszcie nasz taki własny, domowy, swojski wręcz komentarz na widok księdza w sutannie w pewnym miejscu: „wychodzę, bo mam alergię na koloratkę”. Co mi jeszcze bardziej przypomina uniwersalną prawdę, „nemo prophet in patria sua”. Co oczywiście nie oznacza, że trzeba częściej wyjeżdżać, tylko że i u nas ciągle jest coś do zrobienia. Więc dziś już od 8 rano na wykładach.

X Jarosław

o czym szumią wierzby

Nie wiem, jak gdzie indziej w Polsce, ale we Wrocławiu wietrznie. Ale to dobrze, bo jest nadzieja, iż pomyślne wiatry przywiały ks. Jarka z powrotem do kraju. Cieszyliśmy się bardzo tym, co pisał i czym się dzielił jako korespondent zza Oceanu. Trochę dzięki temu z Czytelnikami byliśmy tam, w sercu dziania się nie całkiem zwykłych rzeczy. I tak bardzo jesteśmy wdzięczni Sue Hilgers za rozświetlony porankiem wpis, w którym widać wyraźnie, jak piękne i zaskakujące miejsca na Ziemi wybiera sobie Święta Rodzina, by przyjmować gości – swoje ukochane dzieci. Na środku autostrady!

Nie mniej niezwykłe to uczucie – móc powitać w gronie Czytelników organizatorów i uczestników Programu Edukacyjnego w Instytucie Papieża Pawła VI w Omaha.Tak bardzo byśmy chcieli, byście na Przystani poczuli się dobrze – jak u siebie w domu. Jak w miejscu, gdzie można odpocząć, nabrać sił przed dalszą drogą – i zawsze wrócić.

Zapraszamy wszystkich Czytelników do dzielenia się własnym doświadczeniem i dobrym słowem. Liczymy na Wasze pocztówki z miejsc, gdzie – daleko czy blisko – można żyć wiarą. Pod adresem harbourblog.team@gmail.com czekamy na Wasze wpisy, które moglibyśmy zamieścić na Przystani.

Z pozdrowieniami,

Zespół Redakcyjny

Do widzenia, Fr. Jay, i dziękujemy!

Każdy ze stanów USA ma swój slogan. Hasłem Nebraski jest: „The Good Life!” (Dobre życie!). Nebraska to fantastyczne miejsce na założenie rodziny. Nie jest bardzo dużym stanem. Tak naprawdę mieszka tu więcej krów niż ludzi!

X Jarosław wyjechał dziś z Nebraski do swojego domu w Polsce. Podczas swojego pobytu był duchowym opiekunem dla setki uczestników zaawansowanego szkolenia w zakresie FertilityCare i NaProTechnologii. Dla uczestników kursu jego obecność była ogromnie ważna.

Po raz pierwszy od 30 lat, od kiedy prowadzimy nasze programy edukacyjne, mieliśmy księdza w roli pełnoetatowego opiekuna Wydziału. Instytut Papieża Pawła VI jest jest ogromnie wdzięczny, że Fr. Jay przyjechał nam pomóc.

Nasz program zakończył się w sobotę późnym wieczorem. Dziś rano po drodze z Omaha do Lincoln zrobiłam poniższe zdjęcie Kaplicy Świętej Rodziny, w której zatrzymują się podróżujący autostradą międzystanową nr 80, biegnącą ze wschodu na zachód przez sporą część Stanów Zjednoczonych.

Każdy z nas chciałby prowadzić „Dobre życie”, ale jeszcze bardziej – lepsze życie! Oczywiście gdy jego centrum uczynimy wiarę i rodzinę, tak właśnie się stanie! Fr. Jay i jego miłość do Boga, którą się z nami dzielił podczas swojego pobytu, bardzo nam pomogła zapragnąć życia, które jest nie tylko „dobre”, ale coraz lepsze.

Dziękujemy, Fr. Jay!

Sue Hilgers, Omaha, 23 kwietnia 2012

*Inne zdjęcia z Kaplicy Świętej Rodziny w Omaha, Nebraska:

Więcej zdjęć można znaleźć TUTAJ.